
Po meczu La Liga przeciwko Barcelonie w zeszłym tygodniu, gdzie Alexander Sørloth wszedł na boisko po godzinie gry, gdy na boisku było dziesięciu zawodników Atletico, uznaliśmy, że wykorzystanie norweskiego supernapastnika było bezcelowe. Barcelona wygrała 2-1. Diego Simeone zrobił dokładnie to samo w środowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciwko temu samemu rywalowi, ale tym razem Sørloth otrzymał rolę ofensywnego „zabójcy”, którą opanował lepiej niż ktokolwiek inny w Hiszpanii. To dało zwycięstwo!
Norweski napastnik reprezentacyjny siedział na ławce przez godzinę, a przy prowadzeniu 0-1 dla Atletico Madryt po golu Juliana Alvareza mecz stał na nogach. Sørloth potrzebował dziesięciu minut, by wszystko zdecydować.
PRZECZYTAJ: Jadon Sancho wciąż dostaje swoją wielką szansę
Nazywamy Sørloth „barcelonskim zabójcą” nie bez powodu. W koszulkach Realu Sociedad, Villarealu i Atletico 30-latek zdobył sześć bramek przeciwko Barcelonie przed środowym meczem. W środę Sørloth skierował dośrodkowanie od Mateo Ruggeriego w 70. minucie, jednym dotknięciem i siłą w pojedynku – zdobywając swoją siódmą bramkę przeciwko gigantowi La Liga.
Wygrana 0-2 była pierwszym zwycięstwem Atletico Madryt na Camp Nou od 20 lat! 25 meczów bez zwycięstwa, potem Alvarez i Sørloth walczyli w bramkach o historyczne zwycięstwo.
Czytaj na F7: Mainoo z sentymentem wspomina „tajny debiut” Solskjaera
Niesamowite autorstwa Alexandra Sørlotha! Kibice Atleti nigdy o tym nie zapominają.













