
Mateusz Sochowicz kończy olimpijską rywalizację z klasą!
Mateusz Sochowicz po raz trzeci w karierze wystąpił na zimowych igrzyskach olimpijskich i choć tym razem również nie udało mu się włączyć do walki o medale, Polak zakończył rywalizację w Cortinie w stylu, który budzi szacunek.
Po dwóch dniach pełnych ryzyka, prędkości przekraczających 100 km/h i ogromnych emocji, saneczkarz uplasował się na 21. miejscu, pokazując przy tym charakter i determinację.
Sobotnie ślizgi nie ułożyły się po myśli reprezentanta Polski — po pierwszym przejeździe zajmował 23. lokatę, po drugim awansował o jedno miejsce. Sochowicz nie ukrywał, że popełnił błędy, ale podkreślał, jak wyjątkowe znaczenie mają dla niego olimpijskie starty, zwłaszcza po trudnych doświadczeniach z poprzednich lat.
Przeczytaj: Polak pauzuje trzy spotkania
W niedzielę Polak walczył o awans do finałowego, czwartego ślizgu. Zabrakło niewiele — z łącznym czasem 2:43,023 był 21., tracąc nieco ponad sekundę do wymaganej 20. pozycji. Liderem pozostał bezkonkurencyjny Max Langenhan, który w każdym z trzech przejazdów bił rekord toru.
Na torze Cortina Sliding Centre (dawniej Eugenio Monti Olympic Track) zakończyły się sobotnie ślizgi numer 1 i 2 saneczkarskich jedynek męskich. Nasz reprezentant 🇵🇱 Mateusz Sochowicz zajął w nich odpowiednio 23. i 22. miejsce, co daje mu na ten moment 22. pozycję. Prowadzi… pic.twitter.com/3V5O2VwRaI
— ZimoweSporty.pl (@ZimoweSporty) February 7, 2026
Choć Sochowicz nie wystąpił w finale, jego postawa — pełna ambicji, szczerości i sportowej odwagi — ponownie zjednała mu sympatię kibiców. To zakończenie, które pokazuje, że w sporcie liczy się nie tylko wynik, ale i droga, którą się do niego dochodzi.
Przeczytaj: Następca Benzemy znaleziony! Al-Ittihad rusza po nową gwiazdę











