Chelsea z nowym rekordem w Lidze Mistrzów

4
Chelsea może mówić o wyjątkowym wieczorze w Lidze Mistrzów. (zdjęcie: OptaJoe, x)

Chelsea może mówić o wyjątkowym wieczorze w Lidze Mistrzów. Choć wynik 1:0 z Pafos nie należy do najbardziej efektownych, to właśnie ten mecz przejdzie do historii klubu. „The Blues” nie tylko zdobyli cenne trzy punkty, ale również ustanowili nowy rekord skuteczności podań w rozgrywkach UEFA Champions League.

Według danych Opta piłkarze Chelsea zagrali przeciwko Pafos z dokładnością podań na poziomie 94,5%. To najwyższy wynik, jaki londyński klub zanotował w całej swojej historii występów w Lidze Mistrzów. Precyzja, cierpliwość i kontrola tempa gry były widoczne od pierwszych minut – Chelsea dominowała w posiadaniu piłki i konsekwentnie budowała akcje.

Choć przewaga w statystykach nie przełożyła się na grad bramek, to styl gry „The Blues” był imponujący. Zespół pokazał dojrzałość, której często brakowało w poprzednich sezonach.

Przeczytaj: Gol Ewy Pajor zwieńczeniem dominacji Barcelony

Jedyna bramka meczu wystarczyła, by Chelsea dopisała do swojego konta trzy punkty i wykonała ważny krok w stronę fazy pucharowej. Po zwycięstwie londyńczycy awansowali na ósme miejsce w tabeli Champions League, mając na koncie 13 punktów po siedmiu spotkaniach.

Sytuacja w grupie jest jednak wciąż napięta. Aby zapewnić sobie bezpośredni awans do 1/8 finału, Chelsea musi wygrać kolejny mecz. W przeciwnym razie może czekać ich nerwowe liczenie punktów i zależność od wyników rywali.

Tak wysoka skuteczność podań to nie tylko statystyczna ciekawostka. To sygnał, że Chelsea zaczyna funkcjonować jako zespół z jasnym planem gry, pewnością siebie i odpowiednią dynamiką w środku pola. Jeśli utrzymają ten poziom, mogą stać się jednym z najgroźniejszych zespołów w dalszej fazie rozgrywek.

Rekord rekordem, ale najważniejsze dopiero przed nimi. Ostatni mecz fazy ligowej zdecyduje o tym, czy londyńczycy zameldują się w 1/8 finału bez komplikacji. Jeśli zagrają z taką precyzją jak przeciwko Pafos, ich szanse wyglądają bardzo obiecująco.

Przeczytaj: Lewy znów pisze historię. Już tylko jeden rywal dzieli go od rekordu Messiego

Brak postów do wyświetlenia