Dlaczego legenda Mohamed Salah odchodzi z Liverpoolu – a nie Arne Slot czy Richard Hughes?

0

Po krótkim montażu pamiętnych momentów z Mohamedem Salahem, sam mężczyzna pojawił się na scenie i usiadł przed swoją ogromną gablotą trofeów. Po krótkiej pauzie i głębokim oddechu, który przerodził się w westchnienie, zaczął mówić: „Witam wszystkich, niestety nadszedł ten dzień.” I nie było na świecie ani jednego kibica piłki, który nie wiedziałby, co to znaczy: Salah opuszcza Liverpool.

To powinno być szokiem, ale tak naprawdę nie było. Ten pamiętny dzień był oczekiwany – i znacznie wcześniej, niż ktokolwiek chciał. Mniej niż rok temu egipski król Liverpoolu zasiadał na tronie na Anfield i potwierdził, że niezwykła historia, którą napisał na Merseyside, będzie kontynuowana. Ale teraz to nagle się zakończyło – i trzeba zadać poważnie niewygodne pytania, dlaczego.

Przeczytaj: Casemiro jest na dobrej drodze, by zostać kolegą z drużyny swojego odwiecznego rywala

Dziwne uczucie akceptacji

Wiadomość o nieuchronnym odejściu Salaha naturalnie wywołała wiele emocji wśród kibiców Liverpoolu.

Była wdzięczność za wszystko, co dał klubowi od momentu przyjścia z Romy w 2017 roku, smutek, że odchodzi rok przed wygaśnięciem przedłużenia kontraktu, które podpisał jeszcze w kwietniu zeszłego roku, oraz nadzieja, że uda mu się zakończyć na szczycie, doprowadzając Czerwonych do triumfu w Lidze Mistrzów w Stambule 30 maja.

Ale pośród natychmiastowego i nieuniknionego wylewu wdzięczności pojawiło się też dziwne poczucie akceptacji, przekonanie, że to wczesne rozstanie jest najlepsze dla obu stron.

Można z pewnością zrozumieć argument. Salah jest najlepiej opłacanym zawodnikiem w historii Liverpoolu i ledwo uzasadnił swoją wysoką pensję występami w tym sezonie, gdyż skrzydłowy zdobył zaledwie pięć bramek w 22 meczach Premier League. Ale czyja to naprawdę wina?

Przeczytaj o angielskich klubach: Nie wpadając w tę samą pułapkę – Xabi Alonso stawia wymagania przed podpisaniem kontraktu z Liverpoolem

„Nogi zniknęły”

W jednym z kilku zaczepów wymierzonych w Salaha w ostatnich miesiącach, były obrońca Liverpoolu Jamie Carragher stwierdził na początku sezonu, że wygląda na to, iż 33-latek ma „nogi zniknęły”.

To z pewnością może się zdarzyć zawodnikom w wieku Salaha, a on w kilku meczach tego sezonu zdecydowanie nie wyglądał jak zwykle, wybuchowy ja. Miał problemy z podaniem lub uciekaniem przeciwnikom, tak jak kiedyś.

Ale twierdzenie, że Salah nie angażuje się już na najwyższym szczeblu, jest absurdalne. Minął nawet nie rok, odkąd dokończył prawdopodobnie najlepszy indywidualny sezon w historii Premier League, wyrównując rekord Alana Shearera i Andy’ego Cole’a w liczbie bramek i asyst w 42 występach – w zaledwie 38 występach.

Czy naprawdę uwierzymy, że Salah się skończył? Poza słabym rzutem karnym, był absolutnie znakomity w wygranym 4-0 meczu z Galatasaray w Lidze Mistrzów zaledwie w zeszłym tygodniu.

„Wielu mogłoby się od niego uczyć”

Byłoby absurdalne twierdzenie, że odejście Salaha to wyłącznie decyzja sportowa. Czy osiągnie takie same wyżyny jak w zeszłym sezonie? Nie. Jednak zanotował więcej goli i asyst we wszystkich rozgrywkach niż Bukayo Saka – w ośmiu meczach mniej i mimo gry w drużynie, która jest niestety niestabilna.

Faktem jest, że Salah jest tylko jednym z kilku zawodników Reds, którzy w tym sezonie prezentują się poniżej oczekiwań. Ryan Gravenberch stoi w miejscu w rozwoju, Alexis Mac Allister jest nie do poznania, a im mniej mówić o Ibrahimie Konaté, tym lepiej.

Ciekawe jest również, że choć Virgil van Dijk niewiele zrobił, by uzasadnić własne lukratywne przedłużenie kontraktu, perspektywa zniknięcia Holendra latem spotkałaby się z czystym przerażeniem wśród kibiców.

Jest zrozumiałe przekonanie, że kapitan jest zawodzony przez otoczenie, a i tak jest nieoceniony dla drużyny ze względu na swoje zdolności przywódcze.

Dlaczego nie okazuje się tego samego szacunku Salahowi? Może nie składa drużyny w taki sam sposób jak Van Dijk, ale bez wątpienia jest inspirującą postacią, godną pochwały postacią, która ustanawia profesjonalny standard, który Andy Robertson trafnie stwierdził we wtorkowy wieczór, że „wielu mogłoby się od niego uczyć” pod względem etyki pracy.

To wydawało się żartem wobec niektórych nowych zawodników na Anfield – i miałoby to sens, bo wciąż czekamy, aż większość z nich sprosta wysokim opłatom transferowym.

To odpowiedzialność za dyrektora sportowego Richarda Hughesa i menedżera Arne Slota. „Naprawdę uważam, że Mohamed Salah mógłby przez kilka lat grać na wysokim poziomie i pewnego dnia zostać najlepszym strzelcem Premier League. – To, że kluby ustawiają się teraz w kolejce, by zdobyć wolny transfer latem, nikogo nie dziwi – na czele kolejki jest Barcelona.

Brak postów do wyświetlenia