Garnacho przyznaje, że grał w Manchesterze United

0

Kiedy Rasmus Hojlund sprawił, że Garnacho i Kobbie Mainoo usiedli na ogrodzeniu reklamowym na Old Trafford i pozwolili się zobaczyć w triumfie, miało to być ikoniczne zdjęcie przyszłych gwiazd Man United. Trzy, cztery lata później dwaj pierwsi opuszczają klub, podczas gdy Mainoo został powołany z powrotem do gry po odpadnięciu Amorim. Wśród dzieci panował optymizm i wiara w supergwiazdorstwo już od najmłodszych lat. Garnacho zniknął zeszłego lata do Chelsea, rok później zdaje sobie sprawę, że „wyszedł” na Manchester United.

W wywiadzie dla Sky Sports 21-latek mówi o swoim odejściu z Manchesteru United.

PRZECZYTAJ: Kolejny transfer Chelsea będzie kosztował 110 milionów euro

Pierwsze pytanie brzmi, czy żałuje sposobu, w jaki odszedł z Man United.

„Może, tak. Naprawdę kochałem ten klub. Od początku dodawały mi pewności siebie. Przywieźli mnie z Hiszpanii do akademii i zabrali do pierwszej drużyny. To były cztery do pięciu lat miłości od wszystkich,” zaczyna Garanacho.

Który czuje, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w klubie zaczęły się psuć.

„Pamiętam, że przez ostatnie sześć miesięcy nagle nie grałem już tak jak wcześniej. Byłem na ławce sędziowskiej, co wcale nie jest złe. Miałem tylko 20 lat, ale w mojej głowie wydawało się, że muszę grać w każdą grę. W mojej głowie – a to może moja wina – zacząłem robić głupie rzeczy,” mówi Garnacho.

Trochę starszy, trochę mądrzejszy. Życzymy Garnacho powodzenia na jego drodze.

Brak postów do wyświetlenia