
Polacy poza finałem. Mieszany konkurs w Predazzo kończy się rozczarowaniem.
To miał być konkurs, w którym Biało‑Czerwoni pokażą, że potrafią walczyć z najlepszymi. Zamiast tego polska drużyna — Pola Bełtowska, Paweł Wąsek, Anna Twardosz i Kacper Tomasiak — zakończyła rywalizację na 11. miejscu, wyprzedzając jedynie Rumunię .
Przeczytaj: Mikrochipy w kroku skoczków! Olimpijska odpowiedź na „aferę rozmiarową”
W pierwszej serii zabrakło przede wszystkim stabilności. Bełtowska uzyskała 82 metry, Twardosz 92, a Wąsek i Tomasiak — choć skoczyli solidnie (odpowiednio 102,5 m i 100,5 m) — nie byli w stanie odrobić strat . Łącznie dało to 447,4 punktu, co oznaczało koniec marzeń o finale.
W czołówce dominowała Słowenia, tuż za nią Japonia i Norwegia — ekipy, które od początku prezentowały poziom nieosiągalny dla większości stawki .
Pola Bełtowska, Paweł Wąsek, Anna Twardosz i Kacper Tomasiak zajęli 11. miejsce w pierwszej serii olimpijskiego konkursu drużyn mieszanych na normalnej skoczni w Predazzo. Polacy nie awansowali do finału. Na półmetku prowadzi Słowenia. #skijumpingfamily https://t.co/HVekZvTlrR
— Mac Gach (@MaciejGach1) February 10, 2026
Choć wynik Polaków rozczarowuje, warto pamiętać, że w tej drużynie są zawodnicy, którzy dopiero budują swoje olimpijskie doświadczenie. Dla Tomasiaka to kolejny start w turnieju, w którym jeszcze niedawno nikt nie spodziewał się po nim tak szybkiego wejścia do światowej czołówki. Dziś jednak zabrakło mu wsparcia całego zespołu.
Przeczytaj: Polak błyszczy w nowym klubie. Gol już po 16 minutach!
To nie był dzień Biało‑Czerwonych. Ale takie konkursy też budują — czasem bardziej niż te udane.










