Gol bez radości. Osimhen i gest, który mówi więcej niż celebracja

4
Szacunek ważniejszy niż euforia. Osimhen łamie schematy. (zdjęcie: Metropunch, x)

Victor Osimhen wyjaśnił, dlaczego po zdobyciu kluczowej bramki przeciwko Juventusowi nie wykonał żadnej celebracji.

W rozmowie po meczu podkreślił, że jego zachowanie było świadomym gestem szacunku i refleksji, a nie brakiem emocji.

Po zdobyciu zwycięskiej bramki dla Galatasaray w starciu z Juventusem w eliminacjach Ligi Mistrzów, Victor Osimhen zaskoczył kibiców swoją reakcją — a właściwie jej brakiem. Nigeryjczyk nie wykonał żadnego gestu radości, nie podbiegł do trybun, nie uniósł rąk. W rozmowie z CBS Sports Golazo wyjaśnił powody tej decyzji.

„Dlaczego nie świętowałem? Nie było potrzeby” — powiedział Osimhen. „Chodzi o szacunek dla człowieka, którego kocham i który odegrał ogromną rolę w mojej karierze — mówię oczywiście o Luciano Spallettim. Zagraliśmy też słabo, nawet grając w przewadze, więc nie było powodu do świętowania.”

Przeczytaj: Bayern i Real Madryt polują na diament Tottenhamu

Osimhen podkreślił, że jego decyzja była przede wszystkim wyrazem uznania dla Luciano Spallettiego — trenera, który znacząco wpłynął na jego rozwój. To właśnie pod wodzą Włocha napastnik osiągnął największy skok jakościowy, stając się jednym z najgroźniejszych snajperów Europy.

Brak celebracji był więc formą hołdu, a nie chłodnej kalkulacji. To rzadki gest w świecie futbolu, gdzie emocje często biorą górę nad refleksją.

Drugim powodem była — jak sam przyznał — słaba gra Galatasaray. Mimo gry w przewadze zespół prezentował się poniżej oczekiwań, co zdaniem Osimhena nie dawało podstaw do radosnych gestów. Jego wypowiedź pokazuje wysokie standardy, jakie stawia sobie i drużynie.

Przeczytaj:„Zostałem sam” – Messi zdradza za którym kolegą z kadry tęskni najbardziej

Brak postów do wyświetlenia