
Victor Osimhen wyjaśnił, dlaczego po zdobyciu kluczowej bramki przeciwko Juventusowi nie wykonał żadnej celebracji.
W rozmowie po meczu podkreślił, że jego zachowanie było świadomym gestem szacunku i refleksji, a nie brakiem emocji.
Po zdobyciu zwycięskiej bramki dla Galatasaray w starciu z Juventusem w eliminacjach Ligi Mistrzów, Victor Osimhen zaskoczył kibiców swoją reakcją — a właściwie jej brakiem. Nigeryjczyk nie wykonał żadnego gestu radości, nie podbiegł do trybun, nie uniósł rąk. W rozmowie z CBS Sports Golazo wyjaśnił powody tej decyzji.
„Dlaczego nie świętowałem? Nie było potrzeby” — powiedział Osimhen. „Chodzi o szacunek dla człowieka, którego kocham i który odegrał ogromną rolę w mojej karierze — mówię oczywiście o Luciano Spallettim. Zagraliśmy też słabo, nawet grając w przewadze, więc nie było powodu do świętowania.”
Przeczytaj: Bayern i Real Madryt polują na diament Tottenhamu
Osimhen podkreślił, że jego decyzja była przede wszystkim wyrazem uznania dla Luciano Spallettiego — trenera, który znacząco wpłynął na jego rozwój. To właśnie pod wodzą Włocha napastnik osiągnął największy skok jakościowy, stając się jednym z najgroźniejszych snajperów Europy.
Brak celebracji był więc formą hołdu, a nie chłodnej kalkulacji. To rzadki gest w świecie futbolu, gdzie emocje często biorą górę nad refleksją.
Galatasaray S.K. head coach, Okan Buruk, has praised Super Eagles striker,Victor Osimhen, for his decisive contribution in securing the club’s passage to the UEFA Champions League Round of 16.https://t.co/LCjhTtDhbE pic.twitter.com/C8P1q8JdRY
— Metropunch (@metropunch) February 26, 2026
Drugim powodem była — jak sam przyznał — słaba gra Galatasaray. Mimo gry w przewadze zespół prezentował się poniżej oczekiwań, co zdaniem Osimhena nie dawało podstaw do radosnych gestów. Jego wypowiedź pokazuje wysokie standardy, jakie stawia sobie i drużynie.
Przeczytaj:„Zostałem sam” – Messi zdradza za którym kolegą z kadry tęskni najbardziej












