
W środę Tottenham przegrał 2-3 z Bournemouth. Dzięki temu londyński klub, który zdobył trofeum Ligi Europy tego lata, spadł na 14. miejsce w Premier League. Przy 17. miejscu w zeszłym sezonie, nikt nie mówi „to może się odmienić”. Po meczu kapitan Cristian Romero zajął stanowisko. Nie z menedżerem Thomasem Frankiem, lecz z sztabem Tottenhamu.
To wszystko stało się czymś zupełnie innym niż wewnętrzną dyskusją w klubie. Romero jest wyraźnie „wkurzony”, argentyński mistrz świata uderzał w klawiaturę w wiadomości na Instagramie do swoich zwolenników.
PRZECZYTAJ: Marcus Rashford wraca do Manchesteru United
„Przepraszam wszystkich fanów, którzy śledzą nas wszędzie, którzy zawsze są i chcą tam dalej być. Jesteśmy odpowiedzialni, nie ma co do tego wątpliwości. Jestem pierwszym, który to powie, ale chcemy nadal brać odpowiedzialność i próbować odwrócić sytuację – dla siebie i dla klubu,” zaczyna kapitan Spurs.
A potem nadchodzi.
„W takich chwilach powinni być inni, którzy wychodzą na głos i coś mówią, ale nie mówią – tak jest już od kilku lat. Pojawiają się tylko wtedy, gdy wszystko idzie dobrze, żeby skłamać – pisze Romero – z jasnym adresem do zarządu klubu.
To obiecuje kibicom, że zawodnicy staną w obliczu przeciwności.
„Zostajemy tutaj, będziemy dalej pracować, trzymamy się razem i dajemy z siebie wszystko, by odwrócić sytuację. Zwłaszcza w takich czasach piłka nożna to trzymać się na uboczu, pracować jeszcze ciężej i iść razem do przodu. Razem będzie łatwiej, pisze Romero.
Czytaj o niemieckiej piłce nożnej: Zmiana menedżera Chelsea może zmusić Dortmund do wejścia na rynek transferowy















