
Brentford, pod wodzą Thomasa Franka, zobaczyło to w 2024 roku. Nastolatek Antonio Nusa miał rzadki potencjał na skrzydle. Dwa lata później cały świat piłkarski wie o tym samym. W Brentford grymasy są wykrzywiane na myśl o okazji, którą zmarnowali w styczniu 2024 roku.
Brentford wykazało się ogromnym talentem do sprowadzania odpowiednich zawodników „pod radarem” w największych klubach, rozwijania ofensywnych talentów z dużą ilością czasu na boisku – wracania do zdobywania bramek – a potem pozwalając, by sprzedać się gigantom, którzy bardzo dobrze płacą za podpis. Wszystko było gotowe na transfer Antoniio Nusy z Club Brugge o wartości 30 milionów euro, ale zostało to wstrzymane z powodu niepewności po badaniu lekarskim. Nie doszło do transferu, Nusa później przeszła do RB Lipsk za nawet 28 milionów euro. Zgadnijcie, kto dziś tego żałuje!
PRZECZYTAJ: Kibice Tottenhamu będą zadowoleni z rekordowego transferu Sandro Tonaliego
Ekspert NRK, Kristoffer Løkberg, powiedział to już w listopadzie 2024 roku, po wygranej 5-0 z Kazachstanem, gdy Nusa zdobyła bramkę i zaliczyła wspaniałą asystę:
„Jedną rzeczą jest to, jak bardzo zyskał na wartości i za ile mogli go sprzedać. Kolejną sprawą jest to, co mógłby wnieść w Premier League. Nie ustępuje żadnemu z zawodników Brentford. Nigdy się do tego nie przyznają, ale żałują tego tak bardzo, że robi im się niedobrze na samą myśl o tym.
To było w 2024 roku. Możemy tylko wyobrażać sobie, co myśli sztab Brentford, widząc Nusę na największych scenach w 2025 i 2026 roku i patrząc wstecz na to, że norweska reprezentacja była już w połowie drogi do klubu!
Czytaj na Radiosporten: Neymar nigdy nie zapomni Ørjana Nylanda
Teraz, gdy Antonio Nusa jest poza zasięgiem Brentford, przypuszczamy, że największe kluby Premier League zadbają o to, z atakiem po finale Mistrzostw Świata (gdzie gra Nusa…).
Wszystko o meczach Mistrzostw Świata na żywo















