
W ostatnim tygodniu przed zamknięciem okna transferowego Andy Robertson nagle znalazł się na pierwszych stronach angielskich gazet sportowych. Podobno rywal z Premier League próbował podpisać kontrakt z weteranem Liverpoolu, sześć miesięcy przed tym, jak lewy obrońca prawdopodobnie odejdzie.
The Athletic relacjonował negocjacje między Tottenhamem a Liverpoolem dotyczące podpisania kontraktu z Andym Robertsonem. Tottenham desperacko potrzebował wzmocnienia swojej obrony, Robertson bardzo potrzebował czasu na mecz przed Szkocją w pierwszych od 28 lat finałach Mistrzostw Świata. Mimo to 32-latek nadal nosił czerwoną koszulkę po Deadline Day. Później sam Robertson potwierdził, że odbyły się rozmowy.
PRZECZYTAJ: Duńczyk Jeppe Kjær rozumie, że Bodø/Glimt odnosi sukces w Lidze Mistrzów
„Oczywiście było tam zainteresowanie – prowadzono rozmowy z oboma klubami, ale decyzja była taka, że chcę zostać. Zostałem w Liverpoolu i taka była decyzja. Jestem zaangażowany w Liverpool od ostatnich ośmiu i pół lub dziewięciu lat i będę zaangażowany, dopóki nie przestanę być potrzebny,” powiedział Robertson, według Goal.
Czy więc przedłużenie kontraktu czeka tego lata, czy Robertson nie jest już potrzebny na Anfield?
Źródła Caughtoffside’a „bliskie branży agentów” informują, że w marcu wejdzie faza decydująca, w której zostanie rozstrzygnięty nadchodzący sezon Robertsona, czy nastąpi przedłużenie, czy wygaśnięcie kontraktu. Liverpool nie naciska aktywnie na zmianę klubu przez Robertsona, ale według doniesień Liverpool jest otwarty, jeśli zapewni to Robertsonowi regularną grę w pierwszym zespole gdzie indziej.
Według źródeł Football-Insider , Tottenham wciąż chętnie podpisuje kontrakt z Andym Robertsonem, mimo nieudanej próby w styczniu. Teraz Spurs próbują skusić Szkota do Londynu – jeśli zapewnią sobie utrzymanie w Premier League.
Przeczytaj na Popidol: Dziewięciu celebrytów, o których nie wiedziałeś, że miało udziały w klubach piłkarskich
Tottenham potrzebuje zawodnika pełnego doświadczenia i dyscypliny, który będzie musiał działać na pełnych obrotach aż sędzia zasygnalizuje, pytanie brzmi, czy kandydat do spadku jest naturalnym następnym wyborem Robertsona po Liverpoolu.















