
Manchester City wciąż próbuje dogonić rozpędzony Arsenal, ale środowy wieczór nie przyniósł drużynie Pepa Guardioli żadnych powodów do radości. „The Citizens” tylko zremisowali 0:0 na wyjeździe z rewelacyjnym Sunderlandem, który w tym sezonie Premier League wyrasta na prawdziwego postrach gigantów.
Goście kontrolowali grę, utrzymując się przy piłce przez 68 procent czasu, jednak przewaga ta nie przełożyła się na realne zagrożenie pod bramką gospodarzy.
Sunderland, najlepszy beniaminek obecnych rozgrywek, ponownie pokazał ogromną dyscyplinę w defensywie i po raz kolejny odebrał punkty faworytom — wcześniej zatrzymał Arsenal i Liverpool, a także sensacyjnie pokonał Chelsea.
Bramek nie zobaczyli także kibice w derbach Londynu. Tottenham Hotspur zremisował 0:0 z Brentfordem, co dla „Kogutów” oznacza kolejny stracony punkt w walce o górną połowę tabeli.
Przeczytaj: Noworoczny konkurs bez Żyły. Polacy walczą dalej w Turnieju Czterech Skoczni
Zespół Ange Postecoglou ma obecnie 26 punktów i zajmuje dopiero 12. miejsce. Brentford radzi sobie lepiej — „Pszczoły” są dziewiąte.
Największym wygranym środowej kolejki jest Arsenal. „Kanonierzy” prowadzą w tabeli z dorobkiem 45 punktów, mając cztery „oczka” przewagi nad Manchesterem City i sześć nad trzecią Aston Villą.
Pep Guardiola admitted Manchester City paid the price for their sloppy finishing in a 0-0 draw against Sunderland that dealt a major blow to their title hopes on Thursday.
— The New Vision (@newvisionwire) January 2, 2026
DETAILS 👇🏽#VisionUpdateshttps://t.co/bvF2EoF0vc
Jeśli rywale nadal będą gubić punkty, londyńczycy mogą wejść w drugą część sezonu z bardzo komfortową przewagą.
Przeczytaj: 11-letni Kajetan Góral robi furorę w Katalonii










