
Łatwo krytykować Rubena Amorima po zwolnieniu, a wyniki w Premier League zmieniły się z zatwierdzanych do nieudanych na bilet do Ligi Mistrzów, ale traktowanie jednego zawodnika pozostaje jednym z największych błędów Portugalczyków. Nigdy nie widzieliśmy, by legenda United, Paul Scholes, zachęcał zawodnika Manchesteru United do podpisania kontraktu z rywalem, Chelsea, ale w przypadku Kobbie Mainoo Scholes był tak sfrustrowany i zły na to, jak Amorim traktował największego talentu klubu, że polecił 20-letniego transferu na Stamford Bridge. Teraz United naprawiają błąd.
W pierwszym meczu Michaela Carricka jako tymczasowego menedżera Man United, Kobbie Mainoo wrócił do wyjściowej jedenastki. Manchester City został zatopiony na Old Trafford, a 20-latek stał na miejscu przez cały mecz. W ten sposób przerwała Mainoo ciągłą serię spadków. Nie było ani jednego meczu od samego początku, gdy Amorim był na ławce, a mecz z City oznaczał zmianę.
PRZECZYTAJ: Mauricio Pochettino dał najjaśniejszy sygnał do tej pory, że jest gotowy na powrót do Premier League
Od meczu z City Mainoo był oczywisty od samego początku, w dziesięciu meczach 20-latek opuścił tylko 14 minut, resztę czasu gry. A efekt? Siedem zwycięstw, dwa remisy i jedna porażka, a Mainoo grał w środku pola, a Ruben Amorim został wyrzucony na zimno.
Według angielskiego dziennikarza Davida Ornsteina, United i Mainoo są obecnie w zaawansowanych negocjacjach dotyczących przedłużenia kontraktu, które zostanie przedłużone do 2031 roku i będzie znacznie lepsze warunki płacowe niż obecnie.
Nie tylko Paul Scholes zdał sobie sprawę, jak ogromnym atutem w środku pola United już jest w składzie.
Czytaj o niemieckiej piłce nożnej: Christian Eriksen zmierza ku zaskakującej i drastycznej obniżce płac












