
Barcelona stoi przed nieuniknioną zmianą pokoleniową po odejściu Roberta Lewandowskiego, gdy jego kontrakt wygasa tego lata. Zarząd FC Barcelona już mapuje rynek boksera, który może przejąć spuściznę ekstremalnej bramki po polskim napastniku.
W notatniku Hansi Flick podkreślono nazwisko Erlinga Haalanda jako fundament projektu mającego na celu odzyskanie europejskiego tronu. Jednak finansowa rzeczywistość klubu bezpośrednio koliduje z sportowymi ambicjami niemieckiego trenera na nadchodzący sezon.
Przeczytaj: Alexander Sørloth pozostawia decyzję innym po porozumieniu z kolejnym klubem
Dział techniczny rozważa poważne opcje, takie jak Julián Álvarez czy doświadczony Harry Kane, choć ich wycena komplikuje jakiekolwiek realne podejście. Nawet mniej znane opcje, takie jak Dušan Vlahović, pojawiły się, by wypełnić lukę, nie narażając przy tym przyszłości jednostki Blaugrana. Gdyby nie Flick, żadna z tych liczb nie dorównuje wpływowi, jaki obecny napastnik Manchesteru City miałby w swoim taktycznym ustawieniu. Norweg uosabia rodzaj gola, którego trener pragnie, by pobudzić kreatywność młodych gwiazd pomocy.
Idealne połączenie między Erling Haaland a Barceloną
FC Barcelona postrzega nordyckiego napastnika jako idealnego partnera do napędzania pionowej i kombinacyjnej piłki nożnej proponowanej przez Lamine Yamala i Pedriego. Siła fizyczna Erlinga Haalanda rozciągała obronę przeciwnika i tworzyła kluczowe przestrzenie dla wschodzących talentów na Camp Nou. Flick uważa, że styl gry „cyborga” idealnie pasuje do jego wysokiego nacisku i szybkich korekt w ostatniej tercji boiska. Niestety, różnica między pragnieniem technicznym a opłacalnością ekonomiczną wydaje się dziś dla katalońskich biur nie do pokonania.
Operacja wydaje się chimerą ze względu na astronomiczne wymagania „obywateli” i pensję, która mogłaby zniszczyć każdą wewnętrzną strukturę. Ponadto giganci tacy jak PSG dostrzegli okazję, by pozyskać złodzieja bramek, gotowi zaoferować sumy, których FC Barcelona obecnie nie jest w stanie dorównać. Dlatego zarząd zdecydował się nie podejmować żadnych formalnych ruchów tego lata ze względu na niemożność udziału w aukcji o takiej skali. To bolesne, ale pragmatyczne wyrzeczenie, skupione na zrównoważeniu kont przed podjęciem historycznych przygód na rynku transferowym.
Plany FC Barcelona w cieniu Guardioli
Kluczowym czynnikiem tej narracji jest lojalność Erlinga Haalanda wobec projektu Pepa Guardioli w Premier League. Napastnik rozważyłby zmianę otoczenia tylko wtedy, gdyby kataloński trener zdecydował się zakończyć swoją udaną kadencję na czele w Manchesterze.
Dopóki strateg z Santpedor dowodzi, FC Barcelona wie, że każda próba uwodzenia będzie bezowocna i pozbawiona wzajemności. Plan drogowy klubu musi koncentrować się na bardziej przyziemnych celach, aby zapewnić natychmiastową konkurencyjność po odejściu z obecnego punktu odniesienia ofensywnego.
Plany sportowe FC Barcelona zmuszają ich do patrzenia na inne horyzonty i zdecydowanie wykluczają Norwega jako bezpośredniego następcę polskiego numeru dziewięć. Letni rynek zdecyduje, kto poprowadzi atak w nowej erze, która zapowiada się zarówno wymagająca, jak i ekscytująca.
Chociaż życzenie Hansi Flick jest najbardziej ambitne na kontynencie, roztropność finansowa wyznacza tempo odbudowy, która nie dopuszcza do porażki. Wielkie marzenie o zobaczeniu Haaland w koszulce Blaugrana będzie musiało poczekać, przynajmniej do czasu, aż gwiazdy i finanse znów się ułożą.
Przeczytaj: Teraz musi to być między Carrickiem a Solskjaerem jako następnym menedżerem Manchesteru United












