
W niedzielę pierwszy klub Premier League przyjedzie, by przetestować piłkę Igora Tudora na Tottenhamie. Dwa dni przed meczem z liderem ligi, Arsenalem, chorwacki trener bez doświadczenia w Premier League daje kibicom Tottenhamu obietnicę.
Ange Postecoglou obiecał kibicom Tottenhamu trofeum w swoim drugim sezonie jako menedżer. Mistrzostwo Ligi Europy zostało wywiezione, ale kosztowało to bardzo dużo. 17. miejsce w niskiej ligi Premier League kosztowało także zwolnienie Postecoglu. Potem przyszedł Thomas Frank, który powitał kibiców Spurs, że nigdy nie został zwolniony. Duńczyk został zwolniony, odnosząc wielkie sukcesy w Lidze Mistrzów, ale pięć punktów nad spadkiem na 12 meczów przed końcem sezonu.
PRZECZYTAJ: Przewiduje duże zmiany dla Jørgena Stranda Larsena – może to być w obie strony
Co więc obiecuje Igor Tudor, który został powołany na stanowisko menedżera Tottenhamu przez resztę sezonu? Obiecuje brak tytułów ani brak zwolnienia. Chodzi tu o zapobieganie temu, co nie do pomyślenia. Tottenham gra w najwyższej lidze od sezonu 1978/79, a Tudor nie obiecuje ani West Ham, ani Nottingham Forest, ani Leeds, że nie zepchną londyńskiego klubu poniżej strefy spadkowej (sześć punktów dzieli cztery kluby).
Pierwsze pytanie, które Tudor otrzymał na piątkowej konferencji prasowej, nie było zaskoczeniem: czy Tottenham zagra także w Premier League w przyszłym sezonie?
„W 100 procentach” – odpowiedział szybko Tudor, który również został zapytany, czy podobał mu się pierwszy raz w klubie.
„Nie bawiłem się dobrze, bo nie przyszedłem tu, żeby się tym cieszyć. Jestem tu, żeby pracować. To zaszczyt być tutaj i jest wiele pracy do wykonania,” powiedział Tudor według Football London.
Przeczytaj na Radiosporten: Nawet zacięta „reklama” nie uratowała Interu Mediolan przeciwko Bodø/Glimt
Potem kibice Spurs czekają na kontynuację pod wodzą Tudora.













