Parkingowy teatr Mourinho. Gest, który mówi więcej niż słowa

4
Co naprawdę chciał powiedzieć „The Special One”? (zdjęcie: Diego, x)

Według doniesień El Chiringuito, José Mourinho nie pojawił się ani w loży, ani w sektorze gości, ani nawet w tunelu prowadzącym na murawę.

Zamiast tego wybrał miejsce, które idealnie wpisuje się w jego charakter — autobus drużyny, zaparkowany w podziemiach Santiago Bernabéu. W ten sposób dotrzymał słowa, że nie pojawi się na trybunach, a jednocześnie był niemal na miejscu wydarzeń.

To nie pierwszy raz, gdy Portugalczyk otwarcie sprzeciwia się decyzjom UEFA. Wcześniej zbojkotował oficjalną konferencję prasową, podkreślając swoje niezadowolenie z nałożonych sankcji.

Mourinho od lat buduje wokół siebie aurę buntownika, który działa na własnych zasadach. Ten ruch można interpretować na kilka sposobów:

  • Protest przeciw UEFA — trener pokazuje, że nie zamierza podporządkować się decyzjom, które uważa za niesprawiedliwe.

Przeczytaj: 41 lat i wciąż lider! Ronaldo ponownie w wyjściowej jedenastce Al‑Nassr

  • Wiadomość dla Realu Madryt — klubu, z którym ma burzliwą historię i który wciąż budzi w nim emocje.
  • Motywacja dla drużyny — Mourinho często wykorzystuje kontrowersje, by odciągnąć uwagę od piłkarzy i wzmocnić ich mentalnie.
  • Budowanie narracji wokół siebie — „The Special One” wie, że takie gesty tworzą legendę, którą żyje cały futbol.

Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Realu Madryt 2:1, a w dwumeczu 3:1.
Benfica walczyła, ale to Królewscy odwrócili losy rywalizacji. W tle jednak cały czas unosiła się historia Mourinho — człowieka, który potrafi przyćmić nawet Ligę Mistrzów.

Portugalczyk nie pierwszy raz pokazuje, że działa według własnych zasad. Pytanie brzmi: czy UEFA zareaguje na jego „parkingowy protest”, czy uzna to za sprytną lukę w przepisach?

Przeczytaj: Powrót legendy? Były trener na szczycie listy życzeń Tottenhamu

Brak postów do wyświetlenia