
Gdy nowi właściciele Newcastle w 2021 roku postanowili zatrudnić trenera, który będzie zarządzał sportowymi aktywami „potencjalnie najbogatszego klubu świata”, od razu zwrócono uwagę na znanego trenera, takiego jak Mourinho, Conte i Zidane. Wybór zaskakująco padł na Eddie’ego Howe’a, który pochodził z równie zakorzenionych angielskich Bournemouth i Burnley. Okazało się to genialnym wyborem. Teraz, 48-latek jest solidnym menedżerem Newcastle, to nie jest trener, który rzuca się w nowe oferty pracy.
Eddie Howe był kilkukrotnie łączony z największymi klubami Premier League, a teraz znów nim się stał. Najpierw był to Enzo Maresca w Chelsea, potem Ruben Amorim w Manchesterze United. Za każdym razem Howe został wrzucony do puli potencjalnych kandydatów na te dwa stanowiska.
PRZECZYTAJ: Nawet Ratcliffe rozumie, że warto zatrudnić Solskjaera
Zarząd Manchesteru United wciąż może oszczędzić sobie kłopotu z powołaniem pana Howe’a. Na pytanie, czy jest zainteresowany pracą, otrzymuje szybką i jasną odpowiedź.
„Nie, nie teraz. Jak już mówiłem, najważniejsza dla mnie jest radość z tej roli, radość z pracy i relacje, które mam z ludźmi wokół mnie. Nie zawsze było to konsekwentnie dobre,” zaczyna Howe, według The Athletic.
„W każdym klubie piłkarskim wszystko może się zmienić. Ale teraz jestem bardzo szczęśliwy. Myślę, że dokonaliśmy dobrych zatrudnieni na kluczowych stanowiskach, które mieliśmy objąć, i jak już mówiłem, dopóki potrafię wyrażać siebie w najlepszy możliwy sposób i być najlepszą wersją siebie, by pomóc zawodnikom i klubowi.”
Czytaj na F7: Kolejny klub Premier League wchodzi do wyścigu o podpisanie Stranda Larsena
Dzięki temu Howe wykreśla siebie z listy kandydatów Man United.











