
Adrian Benedyczak nie mógł wymarzyć sobie lepszego startu w nowym klubie. Polski napastnik, wypożyczony zimą z Parmy do Kasımpaşy, już w swoim debiucie wpisał się na listę strzelców, otwierając wynik spotkania z Gaziantepsporem. Co więcej — chwilę później odpowiedział mu… inny Polak.
25‑latek zdecydował się na zmianę otoczenia, by odzyskać regularną grę. W Turcji od razu dostał szansę od Emre Belözoğlu i wybiegł w podstawowym składzie. Już w 16. minucie pokazał, że była to decyzja słuszna — wykorzystał fatalny błąd defensywy gospodarzy i pewnym strzałem dał prowadzenie Kasımpaşy .
Przeczytaj: Nie ma otwartych drzwi w Manchesterze United dla Ronaldo
To wejście smakuje tym bardziej, że jego nowy klub nie zagwarantował sobie opcji wykupu. Każdy występ Benedyczaka to więc okazja, by udowodnić swoją wartość zarówno w Turcji, jak i w oczach Parmy.
Radość gości nie trwała długo. Zaledwie osiem minut później do wyrównania doprowadził Kacper Kozłowski, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i płaskim strzałem pokonał bramkarza Kasımpaşy . Dwóch Polaków, dwa gole — idealny scenariusz dla kibiców śledzących występy naszych zawodników za granicą.
İY | 🔴⚫ Gaziantep FK, Kasımpaşa karşısında 2-1 galip geldi 🔵⚪
⚽️ 16' Adrian Benedyczak
⚽️ 24' Kacper Kozlowski
⚽️ 36' Mohamed Bayo
🟥 42' Drissa Camara#GaziantepFK #Kasımpaşa #SüperLig #Futbol #GFKKAS pic.twitter.com/t5Bhs1wLLy— Penalty Area (@zackspin12) February 9, 2026
Debiut Benedyczaka to sygnał, że w Turcji może odzyskać formę i pewność siebie. Jeśli utrzyma skuteczność, Kasımpaşa może stać się dla niego idealnym miejscem do odbudowy, a dla polskich kibiców — kolejnym powodem do śledzenia Süper Ligi.
Przeczytaj: Manchester City wywozi z Anfield komplet punktów











