
Takiego zamieszania podczas Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku nikt się nie spodziewał. W trakcie pierwszej serii konkursu doszło do nietypowej awarii — zepsuła się winda, którą skoczkowie wjeżdżają na górę skoczni.
Jak relacjonują dziennikarze obecni na miejscu, problem pojawił się już wcześniej, a jednym z „poszkodowanych” był Maciej Kot, który… utknął w środku.
Awaria wywołała spore zamieszanie. Organizatorzy musieli błyskawicznie znaleźć rozwiązanie, by nie opóźnić zawodów. Skoczkowie zamiast windy zaczęli korzystać z podstawionych busów, które dowoziły ich na szczyt obiektu.
Przeczytaj: Hit 1/8 finału Pucharu Narodów Afryki
„Podczas konkursu zepsuła się winda. Skoczkowie czekają na busy, by wrócić na górę” — informował Dominik Formela ze skijumping.pl..
Tomasz Kalemba z Interii Sport dodał, że Maciej Kot już wcześniej ugrzązł w tej samej windzie, co tylko potwierdza, że problem narastał od dłuższego czasu.
⚪🔴 Kacper Tomasiak w czołówce serii próbnej przed niedzielnym konkursem TCS w Innsbrucku. Skok na odległość 127,5 metra dał mu 7. miejsce.
— Polski Związek Narciarski (@pzn_pl) January 4, 2026
⚪🔴 Rezultaty pozostałych Biało-Czerwonych:
24. Dawid Kubacki – 117,5 m
29. Kamil Stoch – 120 m
31. Maciej Kot – 120 m pic.twitter.com/0fFhE2n7Cn
Na szczęście przed rozpoczęciem drugiej serii technicy uporali się z awarią, a winda znów zaczęła działać. To dobra wiadomość zarówno dla zawodników, jak i organizatorów, którzy uniknęli poważniejszych opóźnień.
Przeczytaj: Lennart Karl marzy o Realu Madryt















