
Real Madryt przegrał finał Superpucharu Hiszpanii z Barceloną 2:3, co natychmiast wywołało falę spekulacji dotyczących przyszłości Xabiego Alonso. Hiszpańskie media uspokajają jednak kibiców — klub nie zamierza zwalniać trenera.
Według informacji José Félixa Díaza, włodarze „Królewskich” są przekonani, że zespół idzie w dobrym kierunku, a współpraca z Alonso ma przynieść dalszą poprawę
Choć finał z Barceloną był dla Realu bolesny, decyzja zapadła szybko: Alonso pozostaje na stanowisku. W klubie panuje przekonanie, że drużyna rozwija się właściwie, a problemy, które pojawiły się w ostatnich tygodniach, są możliwe do rozwiązania.
Przeczytaj: Lewandowski znów zaskoczył świat. Gol, który przejdzie do historii El Clásico
Najważniejszym celem na najbliższy okres ma być poprawa przygotowania fizycznego zawodników oraz ograniczenie liczby kontuzji — to właśnie ten aspekt uznano za kluczowy dla wyników w drugiej części sezonu.
W La Liga Real zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 45 punktów po 19 kolejkach. Do liderującej Barcelony traci zaledwie cztery punkty, co oznacza, że walka o mistrzostwo Hiszpanii pozostaje w pełni otwarta. W klubie panuje przekonanie, że przy stabilizacji formy i powrocie kluczowych zawodników do zdrowia, Real może jeszcze odwrócić losy sezonu.
Finał Superpucharu zakończył się nie tylko sportowym rozczarowaniem, ale również medialną burzą. Podczas ceremonii wręczenia trofeum piłkarze Realu odmówili ustawienia się w szpalerze dla triumfującej Barcelony. Decyzja ta wywołała mieszane reakcje — jedni uznali ją za wyraz sportowej frustracji, inni za brak klasy w tak prestiżowym meczu.
🚨 Xabi Alonso: "The Supercopa is the LEAST IMPORTANT competition we have." pic.twitter.com/XUlIxlrCqO
— Madrid Zone (@theMadridZone) January 11, 2026
Xabi Alonso może pracować spokojnie — przynajmniej na razie. Klub wierzy w jego projekt, a najbliższe tygodnie będą kluczowe dla potwierdzenia, że ta decyzja była słuszna. Jeśli Real poprawi fizyczność i ustabilizuje formę, walka o tytuł może nabrać nowego tempa.
Przeczytaj: Ostatni skok Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi. Pożegnanie, które poruszyło tysiące














