
Ranieri i Gasperini w otwartym konflikcie o przyszłość klubu
Po sobotnim meczu Roma z Pizą na Stadio Olimpico wyszło na jaw, że relacje między Claudio Ranierim a Gian Piero Gasperinim są znacznie bardziej napięte, niż ktokolwiek sądził. W tle toczy się spór o to, kto będzie kontrolował los Rzymu w przyszłości.
Przeczytaj: Tylko pięciu piłkarzy grało we wszystkich pięciu europejskich ligach głównych
Krzesło dla dwóch – kto zostaje na miejscu?
Prawdopodobnie, i dość niespodziewanie, na początku następnego sezonu będzie miejsce tylko dla jednego z nich. Obecnie bohater Leicester – by wymienić jeden z najważniejszych momentów jego imponującej kariery – opuścił stanowisko trenera, by zostać starszym doradcą Romy, a tym samym rodziny Friedkinów, właścicieli klubu stolicy. Claudio Ranieri został starannie wybrany ze względu na swoją wizję i doświadczenie – obie cechy uważane są za absolutnie niezbędne dla projektu rozpoczętego od wyboru trenera.
Decyzja klubu, podjęta w konsultacji z Ranierim, spadła na Gian Piero Gasperiniego. Ale z perspektywy czasu okazało się, że podstawowe intencje nie były do końca zsynchronizowane. Roma podpisała Gasperiniego właśnie ze względu na jego długą karierę z dziewięcioma sezonami ciągłego rozwoju w Atalancie – celem było zbudowanie solidnych fundamentów i rozwój młodych zawodników. Jednak sam trener od samego początku być może szukał bardziej ambitnej ścieżki.
Niespodziewane rozstanie między Ranierim a Gasperinim
Nieporozumienia podczas okna transferowego ujawniły ten spór. Gdy Roma nie zdołała pozyskać Richarda Ríosa – który wolał Benfikę – i zamiast tego wybrała El-Aynaouiego (oprócz nieudanej próby Sancho i Rowe) już między lipcem a sierpniem 2025, Gasperini odkrył kilka luk w swoim składzie. W styczniu Malen przyjechał, by spróbować naprawić sytuację, ale wcześniej były to trudne tygodnie – ani Raspadori, ani Zirkzee nie przybyli do Trigorii.
Do tej pory nieporozumienia i nieporozumienia pozostawały za ścianami klubu. Jednak gdy walka o miejsce w Lidze Mistrzów zaczęła się rozmywać, napięcie znacznie wzrosło – ponownie skupiając się na decyzjach o pozyskaniu zawodników.
Ranieri otwiera się: „Mogę też odejść z roli”
Przed meczem Rzymu z Pizą Claudio Ranieri wystąpił na żywo w SKY, a historia eksplodowała:
„Wszyscy zawodnicy, którzy przyszli, zostali ocenieni i zaakceptowani przeze mnie – ale także przez trenera. Straciliśmy czas z Sancho. Próbowaliśmy do samego końca, ale nie chciał przyjść. Trener nie lubił innych, więc ich nie podpisaliśmy. Ze względu na uczciwość finansową musieliśmy zatrudnić wielu graczy na wypożyczenie. Wybrałem pięciu lub sześciu zawodników – trzech z nich nie przyszło. Klub wybrał Gasperiniego. Nie było ani jednego zawodnika, który przyszedłby bez jego zgody. Nie jestem gwarantem dla nikogo. Uwielbiam Romę i tak jak odszedłem z roli trenera, równie dobrze mogę odejść ze stanowiska starszego doradcy. Jestem starszym doradcą właścicieli – nie Gasperiniego.”
Te słowa mają na celu wymuszenie od trenera odpowiedzialności, a nie wysłuchanie jego niezadowolenia – zwłaszcza w kontekście pojawienia się mniej doświadczonych i młodszych zawodników (takich jak Vaz i Venturino), a nie bardziej doświadczonych profili.
Gasperini odpowiada: „Do zobaczenia w przyszłym tygodniu”
Gian Piero Gasperini początkowo starał się trzymać z dala od kontrowersji. Ograniczył się do stwierdzenia, że woli nie porównywać się z czasem spędzonym w Atalancie, co jego zdaniem nie może być przykładem opartym na innych założeniach.
Jednak gdy na konferencji prasowej został zapytany o ten temat, stwierdził:
„Nigdy nie było sporów z Ranierim. Do zobaczenia w przyszłym tygodniu. Zostało nam sześć meczów – to bardzo wrażliwy moment dla wszystkich. Jestem zadowolony z podjętej decyzji. Nie mam żadnych zastrzeżeń do moich graczy. Dałem im wolność wyboru dla wszystkich, których nie znałem. Potem wskazałem dwóch ważnych graczy – i jeden z nich (Malen) przyszedł.”
Droga naprzód: Czy te dwie rzeczy mogą współpracować?
W ostatnich tygodniach Gasperini ponownie podkreślił chęć kontynuowania gry w Romie, a także zasugerował możliwy awans do reprezentacji. Jego kontrakt trwa do czerwca 2028 roku, a roczna pensja netto wynosi pięć milionów euro. Ale aby wszyscy mogli podążać w tym samym kierunku, muszą zdefiniować na nowo swoje idee – a nie fundament – i być gotowi zmienić kurs. Pytanie brzmi: czy oni to zrobią?
Przeczytaj: Barcelona zdecydowanie powinna podpisać kontrakt z Alexandrem Sørlothem















