
Kiedy Darwin Núñez wszedł do Premier League jako zawodnik Liverpoolu w 2022 roku, były dwa czynniki, które już od pierwszego meczu „zrujnowały” energicznego urugwajskiego napastnika. Pierwszym była ogromna cena 64 miliony funtów. Drugim czynnikiem był norweski lekki ślimak. To było lato, gdy Erling Haaland również trafił do Premier League, a porównania między dużą inwestycją Liverpoolu i City w napastnika pojawiły się od pierwszego dnia. Dzięki temu Darwin Nunez musiał stawiać niesamowite cele, by spełnić oczekiwania. To się nie wydarzyło, zeszłego lata 26-latek zniknął do „Ronaldo League”. Po sześciu miesiącach+ Nunez został już wypchnięty.
Według niemieckiego Sky Sports, saudyjski klub miał zapłacić Liverpoolowi nieco ponad 53 miliony euro plus premie dla Liverpoolu, podczas gdy sam Nunez zarabia ekstremalnie 15 milionów euro rocznej pensji, nie licząc premii.
PRZECZYTAJ: Tottenham traci pieniądze!
Mimo że to piłka saudyjska, oczekiwania co do podań są nadal wysokie. Nunez przynosi ze sobą status „byłego zawodnika Liverpoolu”, ale wyraźnie nie spełnił oczekiwań.
Według The Athletic, po zdobyciu dziewięciu goli w 24 meczach, napastnik został wykluczony z kadry Al-Hilal na resztę sezonu saudyjskiej Pro League. Powodem jest to, że saudyjskie kluby mogą mieć w swoim 25-osobowym składzie tylko ośmiu zagranicznych zawodników urodzonych przed 2003 rokiem. Karim Benzema, który właśnie przybył z Al Ittihad, zajął miejsce Nuneza.
The Athletic dodaje, że apetyt na sukcesy wśród największych klubów w Arabii Saudyjskiej jest ogromny, więc gdy pojawiła się okazja do podpisania kontraktu z Benzemą, wykorzystali ją bez wahania. Dzieje się tak mimo faktu, że tak kosztowny transfer jak Núñez musiał zostać odrzucony.
Czytaj dalej F7: Plan Pepa Guardioli to nie jest dobra wiadomość dla debiutanta Manchesteru City, Sverre Nypana















