Tottenham doświadcza ogromnej deprecjacji jeszcze zanim spadek stanie się faktem

0

Tottenham jest jednym z najcenniejszych klubów piłkarskich na świecie, mimo że trofea są rzadkie. – Forbes uważa, że są warte 2,6 miliarda funtów, co plasuje je na 9. miejscu wśród najcenniejszych klubów na świecie. Inni uważają, że są warte nawet ponad 4 miliardy funtów.

Krążą plotki o negocjacjach dotyczących sprzedaży, główny właściciel Joe Lewis ma 89 lat i zajmuje się zupełnie innymi sprawami niż piłka nożna. „Jego brak zaangażowania i zainteresowania jest ważnym powodem, dla którego Tottenham jest tam, gdzie jest dzisiaj. Lewis, którego wartość szacowana jest na 5 miliardów funtów, straci duże pieniądze, jeśli londyński klub spadnie.

Przeczytaj: Bruno Fernandes stawia jeden z głównych żądań przedłużenia kontraktu z Manchesterem United

Wyjścia z Ligi Mistrzów, Puchar i mniejszy udział w przychodach telewizyjnych z powodu niskiej pozycji w tabeli już negatywnie wpływają na przychody, a tym samym na wartość. – Mówi się o spadku wartości nowych właścicieli jeszcze przed ewentualnym spadkiem o £500 milionów i nawet o miliard, jeśli odejdą

Pierwszy mecz Roberto De Zerbiego jako menedżera Tottenhamu zakończył się porażką – teraz drużyna znajduje się w głębokim kryzysie

Debiut Roberto De Zerbiego jako nowego menedżera w Tottenham Hotspur rozpoczął się od porażki na wyjeździe z Sunderlandem, co jeszcze bardziej pogrążyło Spurs w problemach spadkowych.

Włoch De Zerbi przejął stanowisko po zwolnieniu swojego poprzednika, Igora Tudora, po zaledwie 44 dniach na stanowisku. Ale to ta sama stara historia dla Spurs, którzy wciąż nie wygrywają w Premier League – seria bez zwycięstwa trwa już 14 meczów, a drużyna wciąż nie wygrała ani jednego meczu ligowego w 2026 roku.

Przeczytaj: Pojawił się podpis, który jest dużą linią w ustawie dla Realu Madryt, Manchesteru United i Liverpoolu

Nowa drużyna de Zerbiego nie brakowało ani wysiłku, ani woli, ale jakość była wyraźnie nieobecna. Gol, który rozpoczął kryzys, podsumował chaotyczny mecz: Nordi Mukiele strzelił z 20 metrów, piłka została świetnie skierowana przez obrońcę Spurs, Micky’ego van de Vena, przez co bramkarz Antonin Kinsky został całkowicie pozbawiony szans.

Spurs stracili także kapitana Cristiana Romero po tym, jak został wypchnięty przez bramkarza Kinsky’ego przez napastnika Sunderlandu Briana Brobbeya.

Wynik ten pozostawia Spurs w strefie spadkowej, dwa punkty za West Ham United po zwycięstwie Młotów 4-0 nad Wolverhampton Wanderers w piątek.

Analiza Spurs: Brak natychmiastowego efektu dla De Zerbiego

Roberto De Zerbi nie ma czasu do stracenia, jeśli chce uratować Tottenham przed hańbą spadku, ale nie zdołał zdjąć chmur spadkowych, które wisiały nad tym wielkim klubem w kolejny szary dzień.

Spurs będą teraz musieli nadrobić dwupunktową stratę do West Ham United, gdy do końca pozostało tylko sześć meczów. Na Wearside De Zerbi zaprezentował drużynową grę, która była przerażająco pozbawiona inspiracji.

Sunderland był prawdopodobnie najbardziej zorganizowaną i niebezpieczną drużyną. Dominic Solanke zmarnował najlepszą okazję Tottenhamu tuż przed przerwą, gdy jego strzał został zablokowany przy bliższym słupku.

De Zerbi był bliski zmian, gdy Sunderland objął prowadzenie golem, który często podsumowuje los drużyny w kryzysie: zupełnie zwyczajny strzał Nordiego Mukiele, który uderzył w ogromną stronę na Micky’ego van de Vena i zmylił Antonina Kinsky’ego.

Spurs mieli też pecha, tracąc kluczowego obrońcę i kapitana Cristiana Romero po zderzeniu z bramkarzem Kinskym – Argentyńczyk opuścił boisko płaczący.

De Zerbi musiał być zaniepokojony brakiem reakcji Tottenhamu po tym, jak przegrywali. To wyraźny znak braku wiary we własne umiejętności i pewność siebie.

Nie da się udziwić, jak poważna jest sytuacja Spurs – i będą musieli zagrać znacznie lepiej niż ten w kolejnym meczu u siebie przeciwko dawnemu klubowi De Zerbiego, Brighton.

Fakt, że Spurs nie wygrali ani jednego meczu Premier League od wyjazdowego zwycięstwa z Crystal Palace 28 grudnia, nie daje powodów do optymizmu.

Analiza Sunderlandu: Czarne koty znów imponują

Sunderland rozpoczął ten sezon jako nowo awansujący debiutant Premier League i wielu przewidywało, że szybko spadną z ligi.

Zamiast tego Czarne Koty, pod mądrym przywództwem Regisa Le Brisa, nie tylko przetrwały – ale rozkwitały. Drużyna znajduje się w pierwszej dziesiątce i zasługuje na wymianę w dyskusji o kwalifikacjach europejskich.

Sunderland był wyraźnie lepszą drużyną i ograniczały je tylko złe decyzje w ofensywie, które uniemożliwiały im nadanie ostatecznemu wynikowi jeszcze bardziej przekonującego charakteru.

W samym środku tego wszystkiego stał 33-letni Granit Xhaka, inspirujący letni nabytek Bayeru Leverkusen. On spaja drużynę Sunderlandu.

Xhaka rzadko marnuje podania, jest zawsze dostępny i emanuje spokojem oraz rutyną, która jest absolutnie kluczowa.

Sunderland radził sobie ze Spurs z względną łatwością i kontynuuje swój znakomity sezon.

Co dalej z tymi drużynami?

Sunderland w przyszłą niedzielę (15:00 CET) wyjeżdża z Aston Villą w Premier League, natomiast Spurs zagrają u siebie z Brighton w sobotę (18:30 CET).

Brak postów do wyświetlenia