
W niedzielę zarząd Tottenhamu po raz drugi w tym sezonie włączył panikę. Thomas Frank i Igor Tudor byli oceniani zbyt lekko. Pierwszy jako długoterminowe rozwiązanie trenerskie, drugi jako wybawienie. Niedługo później BBC donosi, że Tottenham stara się przekonać pierwszą wybraną, by nie „czekała i zobaczyła”, czy dojdzie do spadku.
Od czasu zwolnienia Thomasa Franka w połowie lutego, a Roberto de Zerbi zakończył karierę w Marsylii, były menedżer Brighton jest mocno kojarzony z londyńskim klubem. Celem było pozyskanie kontraktu latem, po tym jak Tudor wyciągnął klub z walki o utrzymanie. Nie poszło zgodnie z planem.
PRZECZYTAJ: Atletico Madryt ma zupełnie inny plan wobec Juliana Alvareza
Według BBC, zarząd Tottenhamu kontaktuje się z De Zerbim, aby przekonać go do przyjęcia stanowiska już w tym tygodniu. Włoch podobno jest otwarty na taką możliwość, ale zamierzał zacząć nową pracę dopiero latem.
Jeśli De Zerbi przyjmie tę posadę, wakacje na pewno się skończyły. Prawdziwa angielska walka na arenie Premier League odbędzie się od pierwszego meczu z Sunderlandem 12 kwietnia. W ofercie powinien być solidny „bonus przetrwania”, który wywoła pracę trenera, który po pracy w Brighton był powiązany z kilkoma największymi stanowiskami trenerskimi.
Jeśli De Zerbi zgodzi się włączyć teraz, będzie to ogromny impuls dla zawodników i kibiców. Wtedy nie jest to kolejne krótkoterminowe rozwiązanie, które polega na poszukiwaniu pracy i „gwarantuje” przetrwanie w Premier League, lecz trener, który mocno inwestuje w budowanie fundamentów pod własną pracę także po zakończeniu sezonu.
Tottenham potrzebuje De Zerbiego – natychmiast!
Czytaj na F7: Trener reprezentacji Francji Didier Deschamps wścieka się na amerykańską ochronę przed Mistrzostwami Świata















