
Przyszłość Andrew Robertsona ponownie staje się tematem gorących dyskusji. Lewy obrońca Liverpoolu, którego kontrakt wygasa latem 2026 roku, może zacząć rozglądać się za nowym klubem — jednak jeden z najbardziej zaawansowanych kierunków właśnie utknął w martwym punkcie.
Według informacji Davida Ornsteina rozmowy między Tottenhamem a Liverpoolem zostały tymczasowo wstrzymane. Spurs zaakceptowali warunek, że Robertson dołączy dopiero po zakończeniu fazy ligowej Ligi Mistrzów, ale pojawił się nowy problem: klub z Londynu oczekuje, że Liverpool ściągnie z wypożyczenia Kostasa Tsimikasa.
To jednak nie jest takie proste. Roma — obecny klub Greka — wciąż nie znalazła jego następcy, a czas ucieka wraz z kończącym się oknem transferowym. Bez rozwiązania tej kwestii Tottenham nie zamierza finalizować transakcji.
Przeczytaj: Carrick ma perfekcyjny bilans z Artetą
Co ciekawe, mimo że Robertson jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników ery Jürgena Kloppa, potencjalna kwota transferu miałaby wynieść zaledwie 5 milionów funtów. To znaczący spadek względem 8 milionów, które Liverpool zapłacił Hull City w 2017 roku — ale też odzwierciedlenie wieku zawodnika i długości pozostałego kontraktu.
£5m for Robbo? 🤯 Liverpool might be pulling the plug on a January move to Spurs. Was a deal truly agreed? And what about Tsimikas? 👀 What do you think the Reds should do?#LFC #COYS #DeadlineDay https://t.co/pCLStxvtLO
— MU News Now (@ManUnitedNewsnw) January 26, 2026
Czy transfer dojdzie do skutku? Na razie wszystko wskazuje na to, że piłka leży po stronie Romy. Jeśli Włosi nie znajdą zastępstwa dla Tsimikasa, Robertson może zostać na Anfield dłużej, niż pierwotnie zakładano.
Przeczytaj: Gorąco po meczu na Emirates! Riposta Diallo hitem sieci












