Zaskakująca reakcja Amerykanów na występ Lewandowskiego

1
Tak Amerykanie ocenili Lewandowskiego. Wystarczyło kilka słów.

Amerykanie ocenili Lewandowskiego. Nie był bohaterem wieczoru.

Robert Lewandowski ma za sobą kolejny udany wieczór w barwach Chicago Fire, choć tym razem nie znalazł się w centrum uwagi amerykańskich mediów. Polski napastnik pomógł swojej drużynie w wygranej 2:1 nad New York City FC, ale po meczu więcej mówiło się o innych bohaterach spotkania.

Chicago Fire po raz trzeci z rzędu zgarnęło komplet punktów. Drużyna odwróciła losy meczu po stracie pierwszego gola, a kluczową rolę odegrali Maren Haile-Selassie oraz Filip Saletros. To właśnie oni znaleźli się na pierwszym planie w pomeczowych relacjach lokalnych mediów.

Lewandowski rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie i spędził na murawie 70 minut. Choć nie zdobył bramki, miał swój udział przy pierwszym trafieniu gospodarzy, notując asystę. Było to jego trzecie ostatnie podanie w debiutanckim sezonie MLS.

Przeczytaj także – Arsenal szykuje transferową bombę! Gwiazda Juventusu za 150 mln euro

Mimo wkładu w zwycięstwo, amerykańskie portale poświęciły Polakowi stosunkowo niewiele miejsca. W wielu relacjach ograniczono się jedynie do krótkiej wzmianki o jego asyście. Nawet tam, gdzie ilustracją artykułu było zdjęcie Lewandowskiego, głównymi bohaterami tekstu pozostawali strzelcy bramek dla Chicago Fire.

Szczególne uznanie zebrał Maren Haile-Selassie, który zdobył swojego dziesiątego gola w sezonie i ustanowił nowy rekord kariery. Doceniony został również Filip Saletros, autor wyrównującej bramki, będącej jego pierwszym trafieniem w debiutanckim sezonie MLS.

Dla Lewandowskiego najważniejszy może być jednak wynik drużyny. Chicago Fire zajmuje obecnie trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej i pozostaje w czołówce ligi. Zespół Polaka kontynuuje dobrą passę, a kolejne zwycięstwa umacniają jego pozycję przed decydującą fazą sezonu.

Przeczytaj także – Trzy rekordy Guinnessa dla gwiazdy Arsenalu. Ma dopiero 16 lat!

Od momentu transferu do MLS w lipcu tego roku, kapitan reprezentacji Polski rozegrał 13 ligowych spotkań. Jego bilans to sześć bramek i trzy asysty, co pokazuje, że mimo braku wielkiego medialnego szumu nadal pozostaje jednym z najważniejszych zawodników Chicago Fire.

Tym razem nie był gwiazdą pierwszych stron, ale po końcowym gwizdku mógł cieszyć się z czegoś znacznie ważniejszego – kolejnego zwycięstwa swojego zespołu.

Brak postów do wyświetlenia