
Gdy Trent Alexander-Arnold wrócił na Anfield jako zawodnik Realu Madryt, Anglik został wygwity. Dla prawego obrońcy było to kontynuacją pożegnania, które otrzymał od kibiców Liverpoolu pod koniec zeszłego sezonu, wciąż w czerwonej koszulce. Jamie Carragher nie potrafił pojąć, że Alexander-Arnold odchodzi z Reds, a wraz z tym szansa na osiągnięcie tak ważnej roli w historii klubu jak Steven Gerrard. Teraz 27-latek czuje, że w Hiszpanii nie ma oklasków.
Gdy prawy obrońca zadebiutował w barwach Realu na Klubowych Mistrzostwach Świata w czerwcu, kibice Liverpoolu ożywili się w mediach społecznościowych po niezręcznym początku. Bez zawodników Liverpoolu wokół niego Alexander-Arnold był „nikim”. Później pokazało się, że mecz z Liverpoolem nie dotarł do Anglika, zwłaszcza Mo Salah wydawał się słaby sam bez genialnej pomocy Alexandra-Arnolda. Dobra, to już historia, jak poszedł pierwszy sezon poza Liverpoolem? Hiszpańskie media podsumowały sytuację.
PRZECZYTAJ: Liverpool stawia duże na podpisanie kontraktów o wartości 100 milionów euro, które kibice pokochają!
Marca wycofuje analizę, w której szanse na miejsce w kadrze Anglii na Mistrzostwa Świata również nie są szczególnie dobre.
„W swoim pierwszym sezonie na Bernabéu Trent Alexander-Arnold pokazał więcej słabości niż mocnych stron, zwłaszcza w obronie. Grał znacznie więcej niż Dani Carvajal (1382 vs 858), ale Anglia nie wystarczyła, by go „zobaczyć”. Obrońca Liverpoolu nie zagrał dla swojego kraju od czerwca 2025 roku: mniej niż pół godziny przeciwko Andorze. Aby znaleźć jego ostatni występ w podstawowym składzie, trzeba cofnąć się do października 2024: zwycięstwa 3-1 nad Finlandią, gdzie zdobył gola. Między kontuzjami, wątpliwościami co do Thomasa Tuchela oraz preferencją dla Bena White’a i Tino Livramento, angielski obrońca Realu Madryt czeka na koniec sezonu z wieloma do udowodnienia dla swojego selekcjonera, który umieści go wśród 26 zawodników Mistrzostw Świata.”
Pokazywał więcej słabości niż mocnych stron.
Sport opisał jego krycie jako „nieistniejące” po meczach, takich jak mecz z Benfiką w lutym 2026, określając go jako „najsłabsze ogniwo” w linii defensywnej Realu Madryt, podkreślając, że miał trudności z szybkimi skrzydłowymi.
Czytaj o angielskich klubach: Alonso nie jest już „wybrańcem” Liverpoolu
Alexander-Arnold doznał także kontuzji, które wykluczyły go z gry na 21 meczów. Real Madryt zapłacił 20 milionów euro za kontrakt i zapłacił Liverpoolowi 10 milionów euro za zwolnienie prawego obrońcy kilka tygodni przed końcem kontraktu. Ponadto klub królewski uczynił Anglika siódmym najlepiej opłacanym zawodnikiem w historii klubu. Alexander-Arnold potrafi się śmiać do samego końca drogi do banku, ale odkąd wiosną ogłosił odejście z Liverpoolu, w pracy było niewiele dobrych dni.















