
Bartłomiej Pawłowski opuszcza Widzew Łódź – koniec ery kapitana, który odmienił klub.
Bartłomiej Pawłowski, jeden z najbardziej symbolicznych piłkarzy współczesnego Widzewa Łódź, po 4,5 roku oficjalnie żegna się z klubem. Jego kontrakt wygasa 30 czerwca 2026 roku i – jak potwierdziły zarówno klub, jak i sam zawodnik – nie zostanie przedłużony.
To zakończenie historii pełnej emocji, sukcesów, trudnych momentów i wyjątkowej więzi z kibicami.
🚨 | Widzew Łódź żegna się z Bartłomiejem Pawłowskim!
Statystyki "Pawłosia" w Widzewie Łódź 👇
📊 116 meczów
⚽ 31 goli
🅰️ 14 asyst
⌚ 6517'Wieloletni kapitan, przez wiele lat gwiazda klubu… Będzie wam brakować Bartłomieja Pawłowskiego w Widzewie? Czekamy na wasze opinie 👇 pic.twitter.com/b7nA0mG74B
— Polska Piłka (@Polska0Pilka) June 17, 2026
Powrót, który odmienił Widzew
Pawłowski wrócił do Widzewa 1 lutego 2022 roku, w kluczowym momencie walki o awans do Ekstraklasy. Jego wpływ był natychmiastowy – w decydującej fazie sezonu zdobył 6 goli w 10 meczach, a jego trafienia z ŁKS i Podbeskidziem przeszły do historii klubu.
W kolejnych latach stał się liderem drużyny, jej najlepszym strzelcem w sezonie 2022/23 oraz – co najważniejsze – kapitanem, który prowadził zespół zarówno w chwilach triumfu, jak i kryzysu.
Przeczytaj także – Historyczny moment dla Cracovii! Piłkarz zanotował asystę na Mistrzostwach Świata
Kapitan, który zostawił serce na boisku
W barwach Widzewa rozegrał łącznie 116 meczów, zdobywając 31 goli i notując 14 asyst. To właśnie w Łodzi spędził najwięcej lat swojej kariery i – jak sam podkreśla – czuł największą odpowiedzialność za herb na piersi.
Wzruszający wpis pożegnalny, który opublikował w mediach społecznościowych, wybrzmiewa jak list miłosny do klubu i kibiców:
„Przez ostatnie 4,5 roku przeżyliśmy niemal wszystko. Awans do Ekstraklasy. Walkę o utrzymanie. Wielkie zwycięstwa. Trudne momenty. Mecze, które na zawsze zostaną w pamięci. (…) Możliwość bycia kapitanem tego zespołu była dla mnie jednym z największych zaszczytów w karierze.”
Przeczytaj także – Maja Chwalińska wchodzi na Wimbledon z przytupem. Organizatorzy zaskoczyli!
Koniec pewnej ery przy Piłsudskiego
Ostatnie miesiące były dla Pawłowskiego trudne – kontuzje oraz przebudowa kadry sprawiły, że grał coraz mniej. W obecnym sezonie wystąpił tylko w trzech meczach ligowych.
Mimo to jego rola w odbudowie Widzewa pozostaje niepodważalna. To on był twarzą powrotu do Ekstraklasy, symbolem charakteru i walki, a dla wielu kibiców – uosobieniem widzewskiego DNA.
„W sercu nie przestaje się nim być nigdy”
W swoim pożegnaniu Pawłowski podkreślił, że choć odchodzi z klubu, Widzew pozostanie jego miejscem na zawsze:
„Bo piłkarzem Widzewa przestaje się być w protokole meczowym. W sercu nie przestaje się nim być nigdy.”
To słowa, które idealnie podsumowują jego relację z klubem i kibicami.
Co dalej?
Na razie nie wiadomo, gdzie trafi 33-letni pomocnik. Pewne jest jedno – w historii Widzewa zapisał się złotymi zgłoskami. Jego odejście to symboliczny koniec pewnego rozdziału, ale też początek nowej drogi dla klubu i samego zawodnika.













