
We wtorkowy wieczór norweski kapitan Arsenalu spotkał się z prasą – dzień przed meczem, który może być największym w jego karierze: półfinałem Ligi Mistrzów przeciwko Atlético Madryt, gdzie zmierzy się także z kolegą z reprezentacji Alexandrem Sørlothem. I wypowiedział się na temat spekulacji o odejściu.
„Nie mam pojęcia, skąd to się bierze,” mówi Ødegaard.
Dzisiejszy mecz Ligi Mistrzów czeka przed nimi wielkie buty do wypełnienia. Wczoraj byliśmy świadkami tego, co może być najlepszym meczem piłkarskim roku. Paris Saint-Germain wygrał 5-4 z Bayernem Monachium.
Przeczytaj: Bruno Fernandes nie traci już więcej czasu – stawia wymagania Manchesterowi United
27-latek miał sezon naznaczony kontuzjami i rozpoczął tylko 18 meczów w Premier League i Lidze Mistrzów. Był długo nieobecny z powodu problemów z kolanem, ale teraz wrócił – a sobotnie zwycięstwo 1-0 nad Newcastle było pierwszym od grudnia, gdy zagrał dwa mecze z rzędu.
Krążą jednak plotki: Czy Arsenal będzie gotów sprzedać własnego kapitana, by sfinansować kolejne lato wielkich transferów? Ødegaard odrzuca to bez opamiętania.
„Moje nastawienie to robić, co mogę, każdego dnia, by osiągnąć coś wyjątkowego. Zawsze będą rozmowy i spekulacje – to normalne w piłce nożnej. Ale to nie jest coś, o czym wiem,” mówi.
„Jak możesz tego nie cieszyć?”
Zapytany był także o bolesne doświadczenie Arsenalu z upadkiem niemal pod koniec – i czy potrafią to zostawić za sobą.
„Zawsze tam będzie, dopóki nie wygramy. Musimy się z tym pogodzić. Musimy wykorzystać doświadczenia i lekcje w dobrym sensie. To część podróży” – mówi Ødegaard.
„Teraz idzie bardzo dobrze. Jesteśmy w fantastycznej pozycji w lidze i w Lidze Mistrzów. Musimy żyć chwilą i skupić się na tym, jak możemy być najlepsi.
Sam Ødegaard wyraźnie charakteryzuje się radością z gry:
„Jak możesz tego nie cieszyć?” Gramy w najtrudniejszej lidze świata, walczymy o złoto ligowe i jesteśmy w półfinale Ligi Mistrzów. Nie rozumiem, jak można tego nie lubić. O tym marzyliśmy od dzieciństwa. Teraz jesteśmy w najlepszej części sezonu. Energia w grupie jest absolutnie fantastyczna.
Czytaj na Popidol: Taylor Swift pisze historię Spotify















