
Na początku lutego Liverpool potwierdził podpisanie kontraktu z Jeremym Jacquetem, który po sezonie wyjechał na Anfield. Pokazywany jako następca Virgila van Dijka i z ceną 60 milionów funtów po 32 meczach na seniorskim poziomie, wszystko zmieniło się dla 20-latka.
Niedługo po podpisaniu kontraktu z Liverpoolem doznał kontuzji barku, która wykluczyła zawodnika z gry do końca sezonu. Teraz Francuz wrócił i odbył swoją pierwszą wizytę na poligonu treningowym Liverpoolu.
PRZECZYTAJ: Do 210 milionów euro za Michaela Olise
„Czuję się bardzo dobrze. Pierwsze wrażenia są dobre i nie mogę się doczekać, by zacząć tu nowe codzienne życie. Kiedy widzę obiekty, wyobrażam sobie siebie w nich, więc nie mogę się doczekać, aż zacznę,” zaczyna nowy zawodnik Liverpoolu na stronie klubu.
-To dla mnie wielkie spełnienie marzeń. Liverpool to duży klub, mówi młody Jacquet.
Mamy nadzieję, że 20-latek będzie fizycznie gotowy na najtrudniejszą ligę świata. Sztab szkoleniowy Liverpoolu potrzebował ponad sześciu miesięcy, by wprowadzić Floriana Wirtza w formę potrzebną do radzenia sobie z siłą, tempem i intensywnością Premier League.
Przeczytaj: Wayne Rooney wręcza kibicom Liverpoolu paczkę prezentową, jeśli Norwegia pokona Brazylię na Mistrzostwach Świata















