
Zainteresowanie Cristianem Romero jest silne. Według hiszpańskiej gazety Sport, nowy klub już „skontaktował się” z kapitanem Tottenhamu przed letnim oknem transferowym. – Wciąż nie wolno się źle zachowywać!
Przeczytaj: Kapitan Tottenhamu pomija ostatni i decydujący mecz sezonu w Premier League
Cristian Romero pokazał swoje prawdziwe oblicze – ku frustracji kibiców Tottenhamu.
Spurs absolutnie potrzebują wszystkich na pokładzie w niedzielę. Wszyscy muszą ciągnąć w tym samym kierunku w meczu, który sam Roberto De Zerbi określił jako większy niż zeszłoroczne zwycięstwo w finale Ligi Europy.
I nie myli się.
De Zerbi powiedział: „Niedziela to finał Tottenhamu. Nie Bilbao kontra Manchester United. Najważniejszy mecz to niedziela.
„Teraz gramy o coś większego niż trofeum. To jest kwestia dumy i historii klubu. Możesz wygrać jedno trofeum, a potem mieć kolejne – ale to jest ważniejsze. Chodzi o godność.”
Przeczytaj: Superweteran Thiago Silva otrzymał kontrakt od klubu Ligi Mistrzów z ambicjami do tytułu!
Tottenham walczy o życie w Premier League
Tottenham jest zespołem z najwyższej ligi od 1978 roku. Są jednymi z założycieli Premier League i częścią tzw. „wielkiej szóstki”.
Ale jeśli przegrają z Evertonem w niedzielę, a West Ham pokona Leeds United w tym samym czasie, Spurs spadną do Championship.
Dwa decydujące mecze w ostatnim dniu sezonu są dziewięć różnych scenariuszy. Tylko w jednym z nich Tottenham odpada. To więc w ich rękach zależy, by wydostać się z bałaganu, w który sami się wpakowali.
Nie można obwiniać graczy za wszystko. Tego lata trzeba będzie zadać wielkie pytania sprawującym władzę za kulisami, a protesty przeciwko właścicielom planowane są po meczu na stadionie Tottenham Hotspur – niezależnie od wyniku.
Ale zawodnicy muszą wziąć odpowiedzialność w niedzielę o 16:00. Muszą dokończyć pracę, bez względu na koszty.
Przeczytaj: Stawiamy 350 milionów na stole, by sprowadzić Alexandra Sørlotha do Premier League
Kapitan, który znika
Romero może być kontuzjowany i nie będzie mógł wnieść swojego wkładu na boisku. Ale menedżer, kapitan klubu, człowiek, na którego cała drużyna patrzy z podziwem – powinien był być ze swoimi kolegami z drużyny i cierpieć z nimi. Powinien był kopać każdą piłkę, podnosić każdą główkę i wygrać każdy wślizg z nimi – z linii bocznej. Ale nie zrobi tego.
Dlaczego nie? Bo jest za granicą. Przebywa w rodzinnej Argentynie, aby oglądać ostatni mecz sezonu z rodzinnym klubem Belgrano, przeciwko River Plate.
To dla nich ważny mecz – finał argentyńskiej Primera División. Ale klub, dla którego teraz gra, klub, który płaci mu pensję, klub, który dał mu wielki zaszczyt zostania kapitanem – ten klub też gra wielką grę, z desperackimi konsekwencjami.
To, że nie będzie w północnym Londynie w niedzielę, jest całkowicie haniebne.
„Łzy były samolubne”
De Zerbi mówi, że „w 100 procentach” rozumie frustrację kibiców, że Romero nie będzie obecny. Ale mówi też, że Argentyńczyk „od pierwszego dnia miał rację”.
Kiedy Romero schodził z boiska płacząc w meczu przeciwko Sunderlandowi – kontuzji, która zakończyła jego sezon – cynicznym przekonaniem myślałem, że te łzy były egoistyczne i że nie były dla Tottenhamu. Myślałem, że jest smutny, bo może przegapić Mistrzostwa Świata. Okazało się, że miałem rację.
Gdyby Romero dbał o klub, byłby tu w niedzielę. Wszyscy wiedzą, jak ważna jest ta walka.
Letnie wyprzedaże już się rozpoczęły
Powszechnie uważa się, że zniknie tego lata. Coś w rodzaju dżentelmeńskiej umowy – że może odejść, jeśli pojawi się wystarczająca oferta. Gdzieś w przedziale od 50 do 60 milionów funtów powinno wystarczyć.
Jest wyraźnie niezwykle utalentowanym zawodnikiem – mistrzem świata, nikt inny. Ale jak wszyscy widzieli, czasem potrafi być też zagrożeniem. Sprzedanie go za dobrą sumę to dobry ruch dla wszystkich stron.
Spurs poradzą sobie bez niego i prawdopodobnie z tego wyjdą na lepsze. Rozegrał swój ostatni mecz dla klubu – ale nie jest jedyny.
Ośmiu graczy musi odejść
De Zerbi potrzebuje całkowitego oczyszczenia i odnowy tego lata. Więcej osób musi podążać za Romero za drzwi.
Ben Davies i Yves Bissouma rozegrali już swoje ostatnie mecze dla klubu. Ich kontrakty wygasają latem i żaden z nich nie zagra w niedzielę.
Guglielmo Vicario prawdopodobnie rozegrał też swój ostatni mecz. Byłoby zaskoczeniem, gdyby zastąpił Antonina Kinsky’ego w ostatnim meczu sezonu.
Radu Drăgușin musi odejść. Nie jest na tyle dobry i zostanie zastąpiony tego lata. Pape Matar Sarr też powinien odejść – dla własnego dobra.
Nadszedł też czas, by Richarlison odszedł. Miejmy nadzieję, że najpierw zrobi to, w czym jest tak dobry – strzela bramki przeciwko niedzielnemu rywalowi Evertonowi, jak robił to wcześniej, i uratuje Tottenham przed granicą upokorzenia.
João Palhinha wahał się i upadał. De Zerbi przyznał, że chce podpisać z nim kontrakt na stałe, ale nie jestem pewien, czy jest wart tych pieniędzy – zwłaszcza z Archiem Grayem i Lucasem Bergvallem w kolejce. I nie zaczynajmy nawet o drugim wypożyczonym, Randalu Kolo Muanim… Jego czas powinien się skończyć kilka tygodni temu.
Romero musi odejść. Dziękuję za wszystko, co zrobiłeś – ale sam na końcu splamiłeś swoją reputację. A ośmiu zawodników musi iść za nim i nigdy więcej nie grać dla Spurs.















