
Gdy Joan Laporta powrócił na stanowisko prezesa Barcelony na trzecią rundę w 2021 roku, gigant La Ligi był finansowo daleki od wielkiego giganta. Szafki zostały otwarte i wypadła z nich masa „szkieletów”. Przez następne pięć lat Barcelona miała na karku La Liga, co nałożyło bardzo wysokie limity na ich wydatki. W zeszłym miesiącu Barcelona podpisała kontrakt z Anthonym Gordonem z Newcastle za ponad 70 milionów funtów plus dodatki, w tym tygodniu pojawiają się doniesienia o ofertie 100 milionów euro za Juliana Alvareza. Jak Barcelona może nagle znieść ogromne inwestycje?
Dziennikarz i autor Nicolai Lisberg wyjaśnia Danish Bold sytuację. Barcelona w ostatnich latach działa według zasady 1:4. Oznaczało to, że mogli wydawać tylko jedną czwartą generowanych dochodów. Teraz Barca znów jest poniżej 1:1, co oznacza, że znów mogą wydawać pieniądze na transfery i wynagrodzenia bez kaftana bezpieczeństwa.
PRZECZYTAJ: Nowa gwiazda na tablicy taktycznej Realu Madryt
Carlos Monfort, dziennikarz hiszpańskiego SPORT , przeprowadza głębszą analizę szybkiego odbudowy.
„W Barcelonie jesteśmy równie zaskoczeni jak wszyscy inni, bo nie sądziliśmy, że będzie to takie proste,” zaczyna Monfort, odważnie.
„FC Barcelona nie wydała dużo pieniędzy w ostatnich trzech letnich oknach. W zeszłe lato wydali na Roony’ego Bardghji zaledwie 2,5 miliona euro i na Joan Garcię 25 milionów euro, co było okazją, której nie można było przegapić. Więc to były trzy bardzo konserwatywne lata bez wydawania dużych pieniędzy.”
Carlos Monfort podkreśla znaczenie pożegnania się z zawodnikami o wysokich pensjach. Robert Lewandowski był najlepiej opłacanym w drużynie i jest już skończony. Teraz Barca próbuje także pozbyć się wysoko opłacanych zawodników, takich jak Marc-André ter Stegen i Ansu Fati. Mówi się, że ten ostatni jest bliski dołączenia do AS Monaco.
„Ansu Fati był jednym z tych, którzy mieli wysoką pensję, ale Barca zawarła umowę z Monaco w poniedziałek. Na sprzedaży zarabiają więc 11 milionów euro, ale ważniejsze jest to, ile obecnie oszczędza Barca. To samo dotyczy Marca-André ter Stegena, który również chce oszczędzać na jego pensji. Z kilkoma zawodnikami można zarobić na sprzedaży, ale najważniejsze jest oszczędzanie ich pensji – kontynuuje dziennikarz.
Czytaj o angielskich klubach: Liverpool dostosowuje długość kontraktu – nauczyłem się z Slotem
„Barcelona oszczędzała ostatnie trzy lata i teraz uważa, że łatwo kupuje zawodników. Szczerze mówiąc, myślę, że będzie dość trudno kupić Juliána Álvareza. Złożyli ofertę na 100 milionów. Ale Atlético będzie wymagać 150. Barcelona go chce, a zawodnik chce iść do Barcelony, ale uważam, że to za mało” – podsumowuje Carlos Monfort.
Real Madryt musiał patrzeć, jak ich odwieczni rywale zdobywają ostatnie dwa tytuły mistrza La Liga. Dzięki finansowej swobodzie działania w nadchodzących oknach transferowych, madrycki klub będzie miał jeszcze trudniej w El Clasicos i walce o tytuły.











