
Pep Guardiola zapewnia, że Manchester City nadal będzie walczył z Arsenalem o złoto Premier League, nawet po przegranej punktami z Evertonem. Jednocześnie przyznaje, że tytuł nie jest już w jego rękach.
Manchester City liczył na zmniejszenie przewagi Arsenalu na szczycie Premier League do trzech punktów, gdy odwiedzili Hill Dickinson Stadium w poniedziałkowy wieczór.
Przeczytaj: Uczyni Bruno Fernandesa wielkim, niemożliwym do osiągnięcia prestiżowym nabytkiem lata
Drużyna Guardioli szeroko rozpoczęła walkę o tytuł, pokonując Arsenal w zeszłym miesiącu, ale Kanonierzy odpowiedzieli natychmiast, wygrywając z Newcastle United i Fulham.
Sześć punktów za Arsenalem – ale przy dwóch rozegranych meczach mniej – tytuł wciąż należał do przegranej przez City. Jednak wymagało to zwycięstwa na wyjeździe z Evertonem.
Dramat na Merseyside
City prowadziło do przerwy po znakomitym golu Jeremy’ego Doku. Potem Everton całkowicie odmienił losy meczu. Dwa gole Thierno Barry’ego i strzał głową Jake’a O’Briena dały gospodarzom prowadzenie 3-1.
Ale Manchester City się nie poddał. Erling Braut Haaland i Doku zdobyli dwie bramki w końcówce i uratowali punkt w szalonym meczu.
Wynik 3-3 oznacza, że Arsenal prowadzi teraz w Premier League różnicą pięciu punktów. Dla drużyny Mikela Artety pozostały tylko trzy mecze: West Ham, Burnley i Crystal Palace.
„Już nie w naszych rękach”
Po meczu Guardiola ocenił sytuację:
„Przejmiemy punkt i dopóki się nie skończy, będziemy walczyć dalej,” powiedział Guardiola.
„To lepsze niż porażka. Graliśmy, by wygrać. To tylko pokazuje, z czego składa się zespół. Próbowaliśmy i nam się udało. Ale to już nie w naszych rękach. Przed meczem tak było. Teraz już nie.
„Musimy wykonać zadanie w czterech meczach, które zostały nam w Premier League. Będzie bardzo podobnie przeciwko Brentford. Zobaczymy, co się wydarzy.
„Everton u siebie zawsze jest trudny”
Guardiola mówił też ogólnie o meczu:
„Wyjazd z Evertonem zawsze jest trudny. Bardzo im dziękuję za spokój i agresję.
„W drugiej połowie zrobili krok w górę. Nie mieliśmy takiej kontroli i oddaliśmy niepotrzebnego gola. Po tym wrócili i stworzyli prawdziwą angielską grę – bardzo agresywną w pojedynkach.
Doku: „Jesteśmy winni sobie i fanom”
Bohater meczu Doku był rozczarowany po zakończeniu walki:
„Teraz czuję się źle. Ale wciąż zostało wiele gier.
„Dziś straciliśmy dwa punkty. Będziemy walczyć dalej – jesteśmy to winni sobie i naszym fanom.
Manchester City spróbuje utrzymać swoje malejące złote nadzieje w sobotę, gdy w formie Brentford przyjedzie na Etihad Stadium.
Przeczytaj na Popidol: Zwiastun „Odysei” jest tutaj















