
W styczniu 2023 Mykhajlo Mudryk był już na dobrej drodze do Arsenalu. Aż właściciel Chelsea, Todd Boehly, wystartował ze swoim prywatnym odrzutowcem, pojechał na obóz treningowy Shakthara Doniecka i przekonał zawodnika oraz klub, że Chelsea będzie kolejnym miejscem dla energicznego skrzydłowego. Ukraiński klub zarobił aż 70 milionów euro po podpisaniu kontraktu, z dużą premią, gdy Mudryk ugruntował swoją pozycję w klubie z wielkimi ambicjami tytułowymi. Trzy lata później zarząd Shakthar rozumie, że prawdopodobnie będą musieli szukać daleko na resztę kwoty transferowej.
Od 2024 roku Mudryk jest zawieszony za doping, co może mieć poważne konsekwencje finansowe dla jego byłego klubu.
PRZECZYTAJ: José Mourinho musi być kupiany za darmo
„Mamy 30 milionów euro premii w jego kontrakcie. Jeśli nie zagra albo jeśli Chelsea nie osiągnie dobrych wyników, stracimy 30 milionów euro. To będzie miało dla nas duże konsekwencje finansowe” – powiedział Marca, reżyser Szachtaru Siergiej Palkin.
Dyrektor klubu ukraińskiego jest jednak optymistą aż do końca.
„Znam Mudryka zarówno jako gracza, jak i jako człowieka. Myślę, że wróci i znów zagra. Wszyscy czekają na decyzję sądu i nie wiemy, kiedy nastąpi.
Mudryk ma kontrakt z Chelsea do 2031 roku. W czerwcu 2025 roku Ukrainiec został formalnie oskarżony przez Angielski Związek Piłki Nożnej (FA) o naruszenie zasad antydopingowych. Jeśli 25-latek zostanie skazany, kara może wynosić do czterech lat zakazu.
Czytaj na F7: Tysiąc koron jest na razie zaoszczędzone!
To nie brzmi dokładnie jak 30 milionów euro odtykających w stronę Shakthara.















