W Legii mówią dziś wprost. Ten transfer okazał się katastrofą

21
Legia ujawnia nieznane fakty. Tak upadł jeden z najdroższych transferów. Zdjęcie - Kyubi_95, x.

Legia przerywa milczenie ws. Rajovicia. „Sytuacja była nie do odratowania”.

Transfer Milety Rajovicia do Legii Warszawa od miesięcy budzi emocje wśród kibiców i ekspertów. Duński napastnik miał zostać nowym liderem ofensywy stołecznego klubu, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Teraz głos w sprawie jednego z najdroższych transferów w historii Legii zabrał szef rekrutacji klubu, Piotr Zasada.

Kulisy głośnego transferu

Rajović trafił do Legii latem 2025 roku z Watfordu za około trzy miliony euro. Już sama kwota sprawiła, że oczekiwania wobec napastnika były ogromne. W Warszawie liczono, że stanie się gwiazdą zespołu i regularnie będzie zdobywał bramki.

Tak się jednak nie stało. Choć Duńczyk otrzymywał kolejne szanse, nie potrafił sprostać roli lidera ofensywy. Z czasem coraz częściej stawał się symbolem rozczarowującego sezonu.

W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Piotr Zasada przyznał, że historia tego transferu była znacznie bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać.

– Są rzeczy, które muszę przemilczeć. Garstka osób w klubie wie, w jakich okolicznościach zapadła decyzja o tym transferze – powiedział.

Przeczytaj także – Ewa Pajor podbiła świat! Sensacyjne miejsce Polki w plebiscycie Złotej Piłki

Cena ciążyła od początku

Szef rekrutacji Legii nie ukrywa, że ogromny wpływ na ocenę Rajovicia miała kwota zapłacona za zawodnika. Gdy wyniki nie spełniały oczekiwań, kibice i media coraz częściej przypominali o milionach wydanych na jego sprowadzenie.

– Temat Milety będzie wracać jako przykład nietrafionego, kosztownego transferu. Ciążyły nad nim koszty pozyskania. Gdyby przyszedł za darmo, być może nikt aż tak mocno nie roztrząsałby jego przypadku – przyznał Zasada.

Przeczytaj także – Harry Kane zdobył Złotą Piłkę. Świat futbolu ma nowego króla

„Jedynym wyjściem była zmiana otoczenia”

Najmocniejsze słowa padły jednak przy ocenie sytuacji zawodnika pod koniec jego pobytu przy Łazienkowskiej.

– Sytuacja stała się nie do odratowania. Powstał osąd, że Mileta jest twarzą poprzedniego sezonu. Dla mnie jedynym wyjściem była zmiana otoczenia – stwierdził przedstawiciel Legii.

Mimo że trener Marek Papszun doceniał zaangażowanie i podejście zawodnika do pracy, nie przełożyło się to na poprawę jego sytuacji sportowej. Presja rosła z każdym tygodniem.

Liczby nie obroniły Rajovicia

Bilans Duńczyka w Legii trudno uznać za satysfakcjonujący. Rajović rozegrał łącznie 50 spotkań, w których zdobył 10 bramek. W sezonie 2025/26 strzelił sześć goli w 32 meczach Ekstraklasy, a początek kolejnych rozgrywek przyniósł siedem występów bez choćby jednego trafienia.

Coraz bardziej napięte stawały się także jego relacje z kibicami. Jednym z najgłośniejszych momentów był gest uciszania trybun po zdobytej bramce, która ostatecznie została anulowana po interwencji systemu VAR.

Koniec przygody z Legią

Latem 2026 roku Rajović został wypożyczony do FC Midtjylland. Władze Legii uznały, że rozstanie będzie najlepszym rozwiązaniem zarówno dla zawodnika, jak i dla klubu.

Dziś transfer Duńczyka jest często wskazywany jako jeden z największych niewypałów ostatnich lat przy Łazienkowskiej. Słowa Piotra Zasady pokazują jednak, że za nieudaną historią kryje się znacznie więcej kulis niż tylko liczby i statystyki.

Brak postów do wyświetlenia