
Legia przerywa milczenie ws. Rajovicia. „Sytuacja była nie do odratowania”.
Transfer Milety Rajovicia do Legii Warszawa od miesięcy budzi emocje wśród kibiców i ekspertów. Duński napastnik miał zostać nowym liderem ofensywy stołecznego klubu, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Teraz głos w sprawie jednego z najdroższych transferów w historii Legii zabrał szef rekrutacji klubu, Piotr Zasada.
Kulisy głośnego transferu
Rajović trafił do Legii latem 2025 roku z Watfordu za około trzy miliony euro. Już sama kwota sprawiła, że oczekiwania wobec napastnika były ogromne. W Warszawie liczono, że stanie się gwiazdą zespołu i regularnie będzie zdobywał bramki.
Tak się jednak nie stało. Choć Duńczyk otrzymywał kolejne szanse, nie potrafił sprostać roli lidera ofensywy. Z czasem coraz częściej stawał się symbolem rozczarowującego sezonu.
W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Piotr Zasada przyznał, że historia tego transferu była znacznie bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać.
– Są rzeczy, które muszę przemilczeć. Garstka osób w klubie wie, w jakich okolicznościach zapadła decyzja o tym transferze – powiedział.
Przeczytaj także – Ewa Pajor podbiła świat! Sensacyjne miejsce Polki w plebiscycie Złotej Piłki
Cena ciążyła od początku
Szef rekrutacji Legii nie ukrywa, że ogromny wpływ na ocenę Rajovicia miała kwota zapłacona za zawodnika. Gdy wyniki nie spełniały oczekiwań, kibice i media coraz częściej przypominali o milionach wydanych na jego sprowadzenie.
– Temat Milety będzie wracać jako przykład nietrafionego, kosztownego transferu. Ciążyły nad nim koszty pozyskania. Gdyby przyszedł za darmo, być może nikt aż tak mocno nie roztrząsałby jego przypadku – przyznał Zasada.
Przeczytaj także – Harry Kane zdobył Złotą Piłkę. Świat futbolu ma nowego króla
„Jedynym wyjściem była zmiana otoczenia”
Najmocniejsze słowa padły jednak przy ocenie sytuacji zawodnika pod koniec jego pobytu przy Łazienkowskiej.
– Sytuacja stała się nie do odratowania. Powstał osąd, że Mileta jest twarzą poprzedniego sezonu. Dla mnie jedynym wyjściem była zmiana otoczenia – stwierdził przedstawiciel Legii.
Mimo że trener Marek Papszun doceniał zaangażowanie i podejście zawodnika do pracy, nie przełożyło się to na poprawę jego sytuacji sportowej. Presja rosła z każdym tygodniem.
Liczby nie obroniły Rajovicia
Bilans Duńczyka w Legii trudno uznać za satysfakcjonujący. Rajović rozegrał łącznie 50 spotkań, w których zdobył 10 bramek. W sezonie 2025/26 strzelił sześć goli w 32 meczach Ekstraklasy, a początek kolejnych rozgrywek przyniósł siedem występów bez choćby jednego trafienia.
Coraz bardziej napięte stawały się także jego relacje z kibicami. Jednym z najgłośniejszych momentów był gest uciszania trybun po zdobytej bramce, która ostatecznie została anulowana po interwencji systemu VAR.
😬🇩🇰 Mileta Rajović nie przekonuje w Danii!
Napastnik wypożyczony z Legii Warszawa do FC Midtjylland rozegrał 8 meczów, zdobył jedną bramkę i zanotował 2 asysty. Obecnie jest dopiero trzecim wyborem w ataku.
❗ Jego wykup stoi pod dużym znakiem zapytania. Duńscy obserwatorzy nie wierzą w transfer definitywny, chyba że kwota będzie odpowiednio niska.
ℹ️ Legia. net
— Newsy.Sportu (@Newsy_Sportu) October 24, 2026
Koniec przygody z Legią
Latem 2026 roku Rajović został wypożyczony do FC Midtjylland. Władze Legii uznały, że rozstanie będzie najlepszym rozwiązaniem zarówno dla zawodnika, jak i dla klubu.
Dziś transfer Duńczyka jest często wskazywany jako jeden z największych niewypałów ostatnich lat przy Łazienkowskiej. Słowa Piotra Zasady pokazują jednak, że za nieudaną historią kryje się znacznie więcej kulis niż tylko liczby i statystyki.












