
Jeszcze kilka tygodni temu niewielu ekspertów spodziewało się takiego zwrotu akcji. Maja Chwalińska, która po obiecujących występach na kortach Roland Garros długo nie mogła wrócić do najwyższej formy, właśnie przypomina, dlaczego uznawana jest za jedną z najbardziej utalentowanych polskich tenisistek.
Problemy zdrowotne i słabsze wyniki sprawiły, że kolejne miesiące nie układały się po jej myśli. Po udanym występie we Francji przyszło rozczarowanie. Zwycięstwa pojawiały się rzadko, a oczekiwany przełom długo nie nadchodził.
Wszystko zaczęło się zmieniać podczas turnieju w Singapurze. Polka prezentuje tam tenis na bardzo wysokim poziomie, czego najlepszym dowodem jest ćwierćfinałowe zwycięstwo nad Elise Mertens. Chwalińska nie pozostawiła rywalce większych szans, wygrywając 6:2, 6:2 i pokazując pewność siebie, której brakowało jej w poprzednich miesiącach.
Przeczytaj: Montreal należał do niej. Polka napisała własną historię
Świetna postawa natychmiast znalazła odzwierciedlenie w rankingu WTA. Dzięki udanemu występowi Polka awansowała na 21. miejsce w zestawieniu live, wyrównując najlepszy wynik w swojej dotychczasowej karierze. To wyraźny sygnał, że wraca do grona zawodniczek mogących regularnie walczyć z czołówką światowego tenisa.
A to może być dopiero początek. Chwalińska wciąż pozostaje w grze o końcowy triumf w Singapurze. Jeśli utrzyma obecną dyspozycję i sięgnie po tytuł, może zanotować kolejny znaczący awans, zbliżając się do ścisłej światowej czołówki. Taki wynik pozwoliłby jej znaleźć się przed wieloma uznanymi nazwiskami kobiecego tenisa.
Through to the semifinals ⭐️
— wta (@WTA) September 25, 2026
Maja Chwalinska with an incredible performance to advance in Singapore!#SgTennisOpen pic.twitter.com/T8C6fRMRG2
Niezależnie od dalszych rezultatów jedno jest już pewne. Po miesiącach niepewności i walki o powrót do optymalnej formy Maja Chwalińska ponownie udowodniła, że należy do grona zawodniczek, które mogą namieszać na największych tenisowych arenach. Singapur może okazać się miejscem, w którym rozpoczął się kolejny ważny etap jej kariery.
Przeczytaj: Domino w bramce reprezentacji. Urban znów musiał reagować













