
Zmarzlik króluje we Wrocławiu – triumf w dramatycznych zawodach i przejęcie prowadzenia w cyklu GP.
Bartosz Zmarzlik po raz kolejny udowodnił, że w najtrudniejszych warunkach potrafi zachować chłodną głowę i żużlową perfekcję. Polak wygrał piątą rundę cyklu Grand Prix na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, a dzięki temu został nowym liderem klasyfikacji generalnej indywidualnych mistrzostw świata.
To był wieczór, który kibice zapamiętają na długo — nie tylko ze względu na sportowe emocje, ale też pogodowy chaos, który niemal doprowadził do odwołania zawodów.
Burza nad Stadionem Olimpijskim – tor zamienił się w jezioro
Przez cały dzień we Wrocławiu panowała letnia, słoneczna aura, ale tuż przed zawodami nad stadion nadciągnęła gwałtowna burza. Ulewa była tak intensywna, że tor w kilka minut zamienił się w wodną taflę, a park maszyn został zalany, zmuszając zespoły do ratowania sprzętu.
Zawodnicy sprzeciwiali się ściganiu w takich warunkach, jednak dyrektor cyklu Phil Morris czekał na poprawę pogody. Po blisko trzech godzinach walki z wodą udało się doprowadzić tor do stanu umożliwiającego start.
Przeczytaj także – Reprezentant Polski w Widzewie! Wraca po siedmiu latach
Początek zawodów: dominacja czwartego pola i groźny upadek Australijczyków
Pierwsze serie pokazały, że tor wciąż był daleki od ideału — wygrywali wyłącznie zawodnicy startujący z czwartego pola.
W siódmym biegu doszło do poważnego wypadku: Jack Holder i Jason Doyle upadli na tor i nie byli zdolni do dalszej jazdy. Zastąpili ich młodzi zawodnicy Betard Sparty Wrocław — Marcel Kowolik i Nikodem Mikołajczyk.
Przeczytaj także – Lewandowski o krok od MLS – sensacyjny transfer coraz bliżej
Walka o finał: nikt nie był pewny awansu
Przed ostatnią serią fazy zasadniczej sytuacja była niezwykle wyrównana. Po dziewięć punktów mieli m.in.:
- Anders Thomsen
- Brady Kurtz
Zmarzlik tracił do nich tylko jeden punkt, ale w decydującym momencie pokazał klasę — wygrał swój bieg i awansował do półfinału.
Do najlepszej ósemki weszli również:
- Patryk Dudek
- Maciej Janowski – startujący z dziką kartą
Obaj jednak odpadli w półfinałach.
Finał: perfekcyjny start Zmarzlika i dramat Kurtza
W finale znaleźli się:
- Bartosz Zmarzlik
- Brady Kurtz
- Robert Lambert
- Michael Jepsen Jensen
Kurtz wybrał pierwsze pole, Zmarzlik czwarte — i to właśnie Polak idealnie wyszedł spod taśmy. Australijczyk próbował atakować, ale popełnił błąd, który kosztował go spadek z drugiego miejsca na czwarte.
Zmarzlik dowiózł zwycięstwo do mety, a kibice na Stadionie Olimpijskim eksplodowali z radości.
𝙉𝙞𝙠𝙩 𝙟𝙖𝙠 𝙊𝙉
𝙉𝙞𝙠𝙩 𝙟𝙖𝙠 𝘽𝘼𝙍𝙏𝙀𝙆
𝙉𝙞𝙠𝙩 𝙟𝙖𝙠 𝙕𝙈𝘼𝙍𝙕𝙇𝙄𝙆Mistrz świata mknie po wygraną we Wrocławiu!#SGP #WroclawSGP #Eurosport3 pic.twitter.com/eLNMzaQGvS
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) June 20, 2026
Pozostali Polacy bez awansu do półfinałów
Po fazie zasadniczej z rywalizacją pożegnali się:
- Kacper Woryna
- Dominik Kubera – wracający po kontuzji
Juniorzy Sparty również nie zdołali awansować do biegów ostatniej szansy.
Zmarzlik liderem cyklu – droga po kolejny tytuł otwarta
Triumf we Wrocławiu dał Zmarzlikowi prowadzenie w klasyfikacji generalnej. W tak wyrównanym sezonie każdy punkt ma znaczenie, ale Polak po raz kolejny udowadnia, że potrafi wygrywać nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach.
















