
koszmaru w Arabii Saudyjskiej”
Po trzech latach jako popularna maszyna ataku na Anfield, Darwin Núñez wyjechał do Arabii Saudyjskiej za ogromne sumy pieniędzy. Jednak transfer szybko zamienił się w koszmar. Teraz Urugwajczyk otwarcie mówi o trudnych miesiącach – i ujawnia, że ledwo potrafił grać w piłkę.
Gdy Darwin Núñez przybył do Liverpoolu w 2022 roku za rekordowe wówczas £85 milionów w klubie, oczekiwania były ogromne. Zdobył 66 bramek w 146 meczach, zdobył tytuł Premier League i dwa inne trofea – i szybko stał się kultowym bohaterem na Merseyside.
Mason Greenwood pod śledztwem UEFA
Potem nadszedł lato 2023 roku. Al-Hilal złożył ofertę sięgającą 56,6 miliona funtów, a Núñez ją przyjął. Okazało się, że to był wybór, którego gorzko żałował.
Siedział na ławce – po przybyciu Benzemy
Po zaledwie pięciu miesiącach gry w Arabii Saudyjskiej wszystko się zatrzymało. Powód? Karim Benzema trafił do klubu – i nagle Núñez stał się zbędny. Pod wodzą Simone Inzaghiego został usunięty z kadry ligowej i wypchnięty na bok.
„Ostatnie sześć miesięcy w Al-Hilal było dla mnie i mojej rodziny niezwykle trudne, bo nie mogłem już grać meczów. Szczerze mówiąc, nigdy nie życzyłbym nikomu tego, co ja doświadczyłem. My, piłkarze, chcemy rywalizować, grać i cieszyć się tym, co robimy – a ja nie miałem takiej okazji” – powiedział Núñez w rzadkim i szczerym wywiadzie.
Moja rodzina mnie uratowała
27-latek nie ukrywa faktu, że to jego rodzina podtrzymywała go podczas polarnej nocy.
„Przeszedłem przez ten trudny okres dzięki mojej rodzinie. Zawsze byli przy mnie. Każdego dnia w pracy starałem się pojawiać z uśmiechem i dawać z siebie wszystko, choć nie mogłem rywalizować. Po prostu chciałem pomóc drużynie najlepiej, jak potrafiłem.
Koszmar miał także konsekwencje na poziomie reprezentacji. Núñez miał ogromne problemy podczas Mistrzostw Świata i nie zdobył ani jednej bramki, a Urugwaj odpadł już w fazie grupowej.
Teraz: Nowy początek i nowa nadzieja
Po roku w Al-Hilal, mając w sumie tylko 24 mecze, Núñez uzyskał wypożyczenie do awansującego klubu Al-Diriyah. I tam wreszcie odnalazł drogę do radości. W swoim debiucie zdobył dwie bramki.
„Dziś jestem tutaj, ciesząc się, że znów rywalizuję – i znów zdobywam bramkę. Byłbym szczęśliwy z jednym golem, ale dwa sprawiają, że jestem przytłoczony radością,” mówi i kontynuuje:
„Chcę pogratulować drużynie ich wysiłków, zwłaszcza biorąc pod uwagę upał – to utrudnia grę. Dziękuję mojej rodzinie, żonie i dzieciom, którzy zawsze byli przy mnie i nie pozwolili mi się zniechęcić w tym trudnym czasie. Było ciężko, ale zawsze mówiłem, że słońce wychodzi po burzy. Dziś jestem tutaj, rywalizuję i jestem szczęśliwy – i to się teraz liczy.
100 milionów euro zatrzymało marzenia Andreasa Schjelderupa o Premier League















