Dzisiaj mija 11 lat od najbardziej niewiarygodnego występu Lewandowskiego

0
Lewandowski ZNISZCZYŁ Bundesligę — pięć goli w dziewięć minut! Zdjęcie - Bayern Focus, x.

Lewandowski: dziewięć minut, które zatrzymały świat futbolu.

Dzisiaj 22 września mija 11 lat od jednego z najbardziej niewiarygodnych występów w historii piłki nożnej. Robert Lewandowski – wtedy napastnik Bayernu Monachium – wszedł z ławki na drugą połowę meczu z VfL Wolfsburg i zrobił coś, co do dziś wydaje się nierealne: strzelił pięć goli w dziewięć minut.

Trans, którego nie da się powtórzyć

Lewandowski rozpoczął tamten wieczór na ławce. Bayern przegrywał 0:1, gra nie kleiła się, a Pep Guardiola szukał impulsu. Impuls miał twarz Polaka.

Wszedł na boisko po przerwie i już w 51. minucie wyrównał. Potem przyszło coś, co nawet dziś trudno opisać:

  • 52. minuta – drugi gol,
  • 55. minuta – trzeci,
  • 57. minuta – czwarty,
  • 60. minuta – piąty.

Łącznie 539 sekund, które przeszły do historii. Guardiola łapał się za głowę, kibice przecierali oczy, a świat piłki – od UEFA po legendy Bundesligi – mówił jednym głosem: „Nie ma słów”.

Rekordy, które wciąż stoją jak mur

Tamtego wieczoru Lewandowski pobił cztery rekordy Guinnessa:

  • najszybszy hat-trick – 3 minuty 22 sekundy,
  • najszybsze cztery gole – 5 minut 42 sekundy,
  • najszybsze pięć goli – 8 minut 59 sekund,
  • najwięcej bramek zdobytych przez zmiennika w jednym meczu Bundesligi.

To osiągnięcie do dziś nie zostało powtórzone. I nic nie wskazuje, by miało się to wydarzyć.

„Byłem jak w transie” – wspomnienia Lewandowskiego

Lewandowski wielokrotnie wracał do tego meczu. W wywiadach podkreślał, że nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi.

„Wiedziałem, że strzelam gole, ale nie wiedziałem, że robię coś historycznego. Po prostu szukałem kolejnej okazji.”

Dopiero po kilku miesiącach – jak sam mówił – dotarło do niego, że stworzył coś, co będzie wspominane przez dekady.

Przeczytaj także – „Za mocne słowa”. Lewandowski ujawnia, co naprawdę powiedział De Paul

Dlaczego ten wieczór jest tak wyjątkowy?

Bo nie był to mecz z niżej notowanym rywalem. Wolfsburg był wtedy jedną z najlepszych drużyn Bundesligi. Bo Lewandowski wszedł z ławki. Bo zrobił coś, co przeczy logice sportu.

To był czysty flow, absolutna perfekcja napastnika. Każde dotknięcie piłki zamieniało się w bramkę. Guardiola powiedział później:

„Nie wiem, co się stało. Nigdy czegoś takiego nie widziałem.”

Przeczytaj także – PZPN dogadany z nowym sponsorem. Rekordowa kasa dla reprezentacji

Dziedzictwo dziewięciu minut

Dziś, 11 lat później, ten wyczyn nadal jest punktem odniesienia dla wszystkich napastników świata. To moment, który zdefiniował Lewandowskiego jako jednego z najlepszych strzelców XXI wieku. To wieczór, który wciąż elektryzuje kibiców – niezależnie od barw klubowych.

Brak postów do wyświetlenia