
Japonia dwukrotnie odrobiła straty i zdobyła fantastyczny punkt przeciwko Holandii w jednym z najbardziej emocjonujących meczów Mistrzostw Świata 2026.
Mecz w Dallas w grupie F został okrzyknięty jednym z najbardziej ekscytujących spotkań mistrzostw – i z pewnością spełnił oczekiwania.
Po dość ostrożnej pierwszej połowie pomiędzy być może największym krajem, który nigdy nie zdobył największej nagrody piłkarskiej, a drużyną, którą wielu uważa za sensacyjnego kandydata, mecz całkowicie rozkręcił się po przerwie.
Przeczytaj: Wszystko na swoim miejscu! Gwiazda Premier League Marc Cucurella zgadza się z wielkim klubem
Virgil van Dijk otworzył wynik pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy, ale Japonia natychmiast odpowiedziała za sprawą Nakamury. Crysencio Summerville przywróciło Holendrom prowadzenie niedługo potem, ale azjatyccy giganci nie poddali się – a w doliczonym czasie gry Daichi Kamada podwyższył wynik na 2-2.
Efekt? Szalony mecz, który prawdopodobnie będzie jednym z najbardziej pamiętnych w fazie grupowej.
Fascynujące spotkanie – w końcu ożyło
Oranje liczyli na mocny początek turnieju, zwłaszcza po tym, jak cztery lata temu odpadli w ćwierćfinale z późniejszymi mistrzami Argentyną.
I wyglądali na bardzo ostrych od samego początku. Już w pierwszych minutach rozpoczął się precyzyjny atak, który zakończył się podaniem piłki Donyellowi Malenowi tuż w polu karnym. Napastnik przyjął jeden dotyk, zyskał metr przestrzeni – i oddał strzał. Zion Suzuki musiał się bardzo starać, by uderzyć piłkę nad bramką.
Holendrzy dominowali w dużej mierze z piłką, więc Suzuki musiało znów być czujne, gdy Malen miał kolejną szansę z bliskiej odległości po rzucie rożnym. Cody Gakpo następnie strzelił nad bramką z bliska z pełnym wyciągnięciem, podczas gdy Nakamura miał najczystszą okazję Japonii w pierwszej połowie – ale boczny obrońca uderzył obok bramki.
Druga połowa: Van Dijk, wyrównujący gol – i wtedy wszystko się rozkręciło
Po wyrównanej pierwszej połowie minęło zaledwie pięć minut drugiej tercji, zanim wynik został przełamany. Dośrodkowanie – a kapitan Van Dijk wzbił się w górę. Jego strzał głową był mistrzowski, piłka przeleciała wzdłuż bramki, odbiła się od wewnętrznej strony słupka – i skończyła w siatce.
Ale Japonia się nie poddała.
Zaledwie sześć minut później padło wyrównanie. Elegancki atak lewą stroną, a Nakamura nie pomylił się przy drugim podejściu. Zakończył sezon w stylu – 1-1.
Gdy mecz zaczął się otwierać, przyszła kolej na Holandię, by odpowiedzieć. I zrobili to siłą. Summerville skierowało piękny strzał w dalszy róg. 2-1 dla Holandii na nieco ponad 25 minut przed końcem.
Japonia nie chciała się poddać – a nagroda przyszła w dogrywce
Takefusa Kubo oddał strzał tuż nad poprzeczką, a Yukinari Sugawara uderzył prosto w ręce Barta Verbruggena. Japonia goniła, goniła – i goniła dalej.
Potem, w tym dodatkowym czasie, przyszła nagroda. Po rzucie rożnym rezerwowy Koki Ogawa zagrał głową do Kamady, który mocno umieścił ją w bramce. Verbruggen ledwo zdążył zareagować.
Samurai Blue w ekstazie. Holandia w szoku. A publiczność w Dallas właśnie zobaczyła jeden z najlepszych meczów mistrzostw do tej pory.
Czytaj na F7: Maroko z imponującym rekordem na Mistrzostwach Świata: Żaden zawodnik nie urodził się w swoim kraju















