Kulisy hitowego transferu. Tego zażądał Koulouris od Widzewa

3
Szokujące oczekiwania Koulourisa. Widzew nie chciał o tym słyszeć. Zdjęcie - Ekstraklasa, x.

Widzew powiedział „nie”. Koulouris chciał fortunę, klub nie zamierzał łamać nowej polityki płacowej.

Efthymios Koulouris był jednym z najgłośniejszych nazwisk łączonych latem z Widzewem Łódź. Ostatecznie grecki snajper trafił do Wieczystej Kraków, a kulisy nieudanych negocjacji ujawnił dyrektor sportowy łódzkiego klubu, Łukasz Masłowski. Powód był prosty: oczekiwania finansowe napastnika nie pasowały do nowej strategii Widzewa.

Po fenomenalnym sezonie 2024/2025, w którym Koulouris zdobył 28 bramek w Ekstraklasie, Grek wyjechał do Arabii Saudyjskiej. Pobyt w Al-Ula nie trwał jednak długo, a zawodnik szybko zaczął rozglądać się za powrotem do Europy. Polska była dla niego naturalnym kierunkiem.

W gronie zainteresowanych klubów znajdowały się m.in. Pogoń Szczecin i Widzew Łódź. Ostatecznie wyścig wygrała jednak Wieczysta Kraków, która przed sezonem nie ukrywała swoich ambitnych planów i gotowości do inwestowania w uznanych piłkarzy.

Przeczytaj także – Nie tylko Legia! Nowy klub chce Pazdana natychmiast

Widzew miał inne priorytety

Jak wyjaśnił Łukasz Masłowski w programie „Rozmowy Tylko Sportowe”, problemem nie była wartość sportowa zawodnika. Widzew po prostu nie chciał tworzyć kadry złożonej z kilku bardzo drogo opłacanych napastników.

Łodzianie mają obecnie do dyspozycji Karola Świderskiego i Sebastiana Bergiera, a trener stawia na system z jednym wysuniętym napastnikiem. W takiej sytuacji sprowadzenie kolejnego zawodnika za duże pieniądze oznaczałoby, że jeden z czołowych graczy regularnie siedziałby na ławce rezerwowych.

W klubie uznano, że takie rozwiązanie byłoby nieefektywne finansowo. Masłowski przekonywał, że żaden polski klub nie może pozwolić sobie na utrzymywanie trzech wysokobudżetowych piłkarzy na jedną pozycję, jeśli na boisku występuje tylko jeden z nich.

Koulouris oczekiwał gwarancji

Kluczową kwestią okazały się warunki kontraktowe. Widzew jest gotowy płacić wysokie premie za wyniki i osiągnięcia sportowe, jednak nie chce oferować bardzo wysokich gwarantowanych wynagrodzeń.

Według Masłowskiego Koulouris oczekiwał właśnie takiego modelu współpracy. Grek miał domagać się wysokiej podstawy niezależnie od liczby rozegranych spotkań czy zdobytych bramek.

– Chciał po prostu mieć wysoki kontrakt jako podstawę, a my na to już się nie chcemy godzić – przyznał działacz Widzewa.

W klubie uznano, że wynagrodzenie powinno być mocno powiązane z rezultatami sportowymi. W teorii Koulouris mógłby zarabiać w Łodzi bardzo duże pieniądze, ale pod warunkiem regularnego strzelania goli i osiągania przez drużynę wysokich lokat w tabeli.

Przeczytaj także – Miliony dla dyrektora Legii! Bobic wygrywa w sądzie i kasuje fortunę

Początek daleki od ideału

Na razie transfer do Wieczystej Kraków nie przynosi Koulourisowi oczekiwanych efektów. Doświadczony napastnik zdobył zaledwie jedną bramkę w pierwszych pięciu występach w nowych barwach.

W Widzewie mogą więc patrzeć na swoją decyzję ze spokojem. Klub konsekwentnie trzyma się nowej polityki płacowej i nie zamierza rezygnować z jej założeń nawet dla jednego z najlepszych strzelców ostatnich sezonów Ekstraklasy.

Wszystko wskazuje na to, że tym razem nie względy sportowe, lecz finansowa dyscyplina przesądziła o tym, że Koulouris nie trafił do Łodzi.

Brak postów do wyświetlenia