Dramat transferowy Manchesteru United: Panika, gry PR i sfrustrowana baza kibiców
To był kolejny intensywny tydzień w uniwersum Manchesteru United. I szczerze mówiąc – dostaliśmy więcej ciosów niż kromka chleba w walce bokserskiej z Tysonem Furym. Przyjrzyjmy się dogłębnie chaosowi, który charakteryzuje okno transferowe, spekulacjom i rosnącej frustracji związanej z funkcjonowaniem klubu.
Xabi Alonso chce pomocnika Chelsea, którego próbował sprowadzić do Realu Madryt
Ivan Toney: Zapomnij o tym
Zaczęło się od plotek o dołączeniu Ivana Toneya do United. Jednak zaledwie kilka godzin później pojawiła się wiadomość, że angielski napastnik został oskarżony o ciężkie uszkodzenie ciała po incydencie w klubie nocnym w Londynie. Pojawi się w sądzie 24 września. Z przesłuchaniem wiszącym nad nim, nie ma absolutnie żadnej szansy, by United go wybrali. Ta historia umarła, zanim się zaczęła.
Kontuzja Belabera i plotki o Jedzie Spence’u
Jednocześnie dowiaduje się, że Belaber doznał kontuzji kostki i może opuścić start sezonu. I tak nigdy nie był wysoko na liście życzeń United, a kontuzjowany zawodnik i tak odpada.
Potem mamy Jeda Spence’a. Został zaoferowany zarówno do Liverpoolu, jak i United, a po udanym turnieju na Mistrzostwach Świata dla Anglii jest brany pod uwagę jako opcja na lewej obronie. Ale tu pojawia się problem: Spence to prawy obrońca, który gra na lewym obrońcy – a nie specjalista. Całkowicie zgadzam się z Mohamedem: to zdecydowane nie, dziękuję. Potrzebujemy prawdziwego lewego obrońcy, a nie rozwiązania awaryjnego. Jeśli to między niczym a Spencem, to wybiorę Spence’a – ale to kiepski sposób na rekrutację.
Saga o żonie: Kto go chce – a kto nie?
Potem do Kone. Ben Jacobs stwierdził wczoraj, że Kone nie zostanie podpisany przez United z powodu Wilcoxa i Carricka. Ale nasze źródła mówią coś zupełnie innego. Przez całe lato mieliśmy potwierdzenia, że Wilcox i Barada chcą Kone, że Carrick był niepewny, ale teraz jest w składzie – a przeciwnikiem jest Favel. Favel chce perspektyw, a nie 25-latka z Rzymu.
Niezależnie od tego, kto ma rację, wydaje się, że umowa z Kone znacznie się ochłodziła. Podobno teraz rozmawia z nim klub Premier League. Zobaczymy.
Kupowanie w panice – jak to nie nazwać
A teraz wielkie pytanie: Co właściwie robią United?
Do końca okna transferowego zostały trzy tygodnie. Mieliśmy 12 miesięcy na przygotowania. Wiedzieliśmy już zeszłego lata, że potrzebujemy pomocników i lewego obrońcy. Mogłem to powiedzieć w listopadzie. Mimo to siedzimy tu bez lewego obrońcy i pomocnika.
United deklarują, że nie będą dokonywać panicznych zakupów. No cóż – kiedy miałeś cały rok na planowanie, a i tak zostajesz z pustymi rękami na trzy tygodnie, to panika. Niezależnie od tego, kogo teraz podpiszemy, przepłacimy. To jest definicja paniki.
Tyler Adams: 50 milionów za kontuzjowanego zawodnika?
Plotki o Tylerze Adamsie mają kosztować 50 milionów funtów. To więcej niż Santos. Gdyby United postawili na niego przed Mistrzostwami Świata, cena byłaby niższa. Ale Bournemouth nie sprzeda się, sezon się zbliża, a cena rośnie. Dokładnie przed tym ostrzegaliśmy dwa tygodnie temu: po upływie okna nie będzie żadnych okazji. Tylko wyższe ceny.
Atlético Madryt umieszcza Alexandra Sørlotha na liście sprzedaży z ceną 450 milionów koron
Lewis Hall – wymarzony gol, który nie został zrealizowany
Lewis Hall jest określany jako gol marzeń. Ale jeśli naprawdę tak było, to dlaczego nie złożyliśmy oferty w maju? W tym czasie Newcastle nie sprzedało jeszcze Tonali, Bruno G i Gordona. Wtedy nie byli zdesperowani. Teraz są – ale Hall wciąż nie podpisał kontraktu. To mówi wszystko o tym, jak źle to jest zaplanowane.
Anthony Robinson: Lepszy niż Shaw?
Ben Jacobs wspomniał o Robinsonie jako opcję na lewego obrońcę. Powiem tak: jeśli zacznie, jest lepszy od Luke’a Shawa. Średnio zdobywa pięć dośrodkowań na mecz, podczas gdy Shaw ma jeden. Jest szybszy, lepszy w obronie i lepszym podającym. Ale tutaj też jest to panikarski zakup. To nie znaczy, że jest zła – ale oznacza, że nie dostajemy najlepszej wersji okna.
Mecze PR i wymarzone cele
United są mistrzami PR. Publikują historie o wymarzonych golach jak Ciumini, Lewis Hall, Elliot Anderson. Dlaczego? Bo to buduje zaangażowanie. Sprawia, że fani marzą, kupują koszulki, wierzą, że coś się dzieje. Ale rzeczywistość jest taka, że zostaliśmy z Tillemaniem, Santosem i Darlowem.
To jak stanie w pubie i rozmowa o kobiecie swoich marzeń – wiesz, że to się nie wydarzy, ale to tworzy dobrą rozmowę przez dziesięć minut. United robią to samo. Ale jesteśmy głupi, jeśli myślimy, że to prawda.
Carrick znalazł się w niemożliwej sytuacji
Michael Carrick nigdy nie prowadził pełnego sezonu w Premier League. Nigdy nie łączył Ligi Mistrzów i Premier League. Nie otrzymał wsparcia na rynku. Teraz będzie miał także zespół dokumentalny z Amazon, który będzie go śledził przez dziewięć miesięcy.
To koszmar dla niedoświadczonego menedżera. Jeśli zdobędzie czwórkę najlepszych, ćwierćfinał Ligi Mistrzów i trofeum – zbudujcie mu pomnik. Bo właściciele naprawdę go obwinili.
Dlaczego kibice kibicują „wartości”?
Tego nie rozumiem. Dlaczego niektórzy kibice United kibicują tanim transferom? Sander Berg za 30 milionów NOK – „dobra wartość” – mówią. Ale co to oznacza dla ciebie jako fana?
Czy kupujesz tańszy garnitur? Tańsze karnety sezonowe? Nie. Jedyne, co dostajesz, to gorsza drużyna. Więcej przyjemności czerpiesz z Elliota Andersona za 115 milionów niż z Sanderem Bergiem za 30. A cena twojego garnituru się nie zmienia.
Kiedy kibicujesz „wartości”, w praktyce kibicujesz Glazerom – bo to oni zadłużyli klub i zmuszają nas do gonienia za tanimi alternatywami. Jesteśmy jednym z najbogatszych klubów na świecie. Możemy sobie pozwolić na wydanie pieniędzy. Problem polega na tym, że właściciele zdecydowali się tego nie robić.
Wykończenie: Klub w presji krzyżowej
United są w niebezpiecznej strefie. Nie jesteśmy już dużym klubem w praktyce – tylko z nazwy. Działamy jak Everton, ale z historią giganta.
A najgorsze? Część fanów go broni. Nazywają nas negatywnymi, bo wskazujemy na fakty. Ale negatywność nie pochodzi od nas – wynika z własności, która zawiodła nas przez 13 lat.
Mark Goldbridge z The United Stand nie oszczędza:







