
Maja Chwalińska rozbiła bank w Wuhan. Miliony trafią na konto, ale jest jeden haczyk.
Maja Chwalińska osiągnęła największy sukces w swojej karierze. Triumf w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Wuhan przyniósł Polce nie tylko ogromny prestiż, ale także rekordową nagrodę finansową. Nie cała kwota trafi jednak do kieszeni 25-letniej tenisistki.
Chwalińska zachwyciła kibiców podczas chińskiego turnieju, gdzie w finale pokonała Brytyjkę Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2. Dzięki kapitalnemu występowi sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł rangi WTA 1000 i dopisała do swojego konta imponującą premię.
🎾🏆 #Tenis | Maja Chwalinska es la campeona de la #WTA 1000 de #Wuhan
https://t.co/LxwUJSq3aD https://t.co/QmJtEWJEEL
— Javier Panzardo (@Javier_Panzardo) October 20, 2026
Ponad 2,5 miliona złotych za zwycięstwo
Zwyciężczyni turnieju w Wuhan otrzymała 665 tysięcy dolarów. Po przeliczeniu na polską walutę daje to około 2,59 mln złotych.
To jedna z najwyższych jednorazowych nagród w karierze Chwalińskiej i kolejne potwierdzenie, że sezon 2026 jest dla niej przełomowy. Wcześniej Polka dotarła już do finału Roland Garros, a teraz dołożyła triumf w jednym z najważniejszych turniejów sezonu poza Wielkim Szlemem.
Przeczytaj także – Legenda tenisa zachwyca się Mają Chwalińską. Nadał jej nowy pseudonim!
Chiński fiskus zabierze sporą część nagrody
Choć kwota robi ogromne wrażenie, Chwalińska nie otrzyma pełnych 2,59 mln złotych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami podatkowymi nagrody sportowe zdobywane w Chinach podlegają opodatkowaniu na miejscu.
Podatek wynosi 20 procent, co oznacza, że chiński fiskus potrąci około pół miliona złotych.
W efekcie na konto polskiej tenisistki trafi szacunkowo około 2 mln złotych. Polska i Chiny mają podpisaną umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, dlatego zawodniczka nie będzie musiała drugi raz płacić podatku od tej samej nagrody.
Przeczytaj także – Natalia Bukowiecka ogłasza nowy plan. Kibice będą zadowoleni
Chwalińska postawiła na odpoczynek
Po wyczerpującym występie w Wuhan Polka zdecydowała się wycofać z kolejnego turnieju w Ningbo. Jak sama przyznała, ostatnie tygodnie były niezwykle wymagające pod względem fizycznym.
– Ostatnie dwa tygodnie były bardzo wymagające fizycznie, a moje ciało potrzebuje odpoczynku i regeneracji – przekazała tenisistka za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Kolejny przystanek: Tokio
Wszystko wskazuje na to, że następnym występem Mai Chwalińskiej będzie turniej WTA 500 w Tokio, który rozpocznie się 26 października.
Po sensacyjnym sukcesie w Wuhan oczekiwania wobec Polki są coraz większe. Jedno jest jednak pewne: niezależnie od podatków, Chwalińska wraca z Chin nie tylko z prestiżowym trofeum, ale także z największą finansową nagrodą w dotychczasowej karierze.











