Nie żyje piłkarz. Zmarł po brutalnym faulu w 97. minucie

70
Walczył o życie po brutalnym wejściu bramkarza. Nie udało się go uratować. Zdjęcie - FÚTBOL HUB, x.

Nie żyje Jesus de Miguel Alameda. Tragiczne skutki brutalnego faulu podczas meczu.

Hiszpański futbol pogrążył się w żałobie. Nie żyje Jesus de Miguel Alameda, napastnik CD Tenerife, który w poniedziałek doznał poważnych obrażeń po brutalnym starciu podczas meczu z FC Andorra na zapleczu LaLiga. Pomimo szybkiej interwencji służb medycznych i walki lekarzy o jego życie, 30-letniego zawodnika nie udało się uratować.

Do tragedii doszło w doliczonym czasie gry. W 97. minucie spotkania Alameda ruszył z kontratakiem, gdy poza pole karne wyszedł bramkarz gości Jesus Owono. Interwencja golkipera zakończyła się potężnym zderzeniem z napastnikiem gospodarzy. Siła uderzenia była tak duża, że zawodnik Tenerife natychmiast upadł na murawę i stracił przytomność.

Sędzia błyskawicznie przerwał spotkanie, a na boisko wbiegły służby medyczne. Ratownicy przez długie minuty walczyli o zdrowie piłkarza, po czym został on przetransportowany karetką do szpitala. Według hiszpańskich mediów doszło do zatrzymania oddechu oraz akcji serca. Stan zawodnika od początku określano jako krytyczny.

Przeczytaj także – Sensacja w TVP! Nowy głos skomentuje mecz reprezentacji Polski

Bramkarz FC Andorra za swoje wejście obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę, jednak wynik meczu szybko przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Cała uwaga skupiła się na walce o życie Alamedy. We wtorek rano klub informował jeszcze o pogorszeniu jego stanu neurologicznego, a kilka godzin później przekazał najgorsze możliwe wiadomości.

W oficjalnym komunikacie CD Tenerife poinformowało o śmierci swojego zawodnika. Klub wyraził ogromny ból i złożył kondolencje rodzinie, bliskim oraz wszystkim związanym z drużyną. Jednocześnie poproszono o uszanowanie prywatności rodziny w tych niezwykle trudnych chwilach.

Jesus de Miguel Alameda miał 30 lat. Występował na pozycji środkowego napastnika i był dobrze znaną postacią na hiszpańskich boiskach. W trakcie swojej kariery reprezentował między innymi CD Castellon, Unionistas CF, Navalcarnero oraz CD Tenerife. Na poziomie Segunda División rozegrał 40 spotkań.

Przeczytaj także – Koniec ery Grbicia? Trener reprezentacji Polski ujawnił plany

Śmierć hiszpańskiego piłkarza wstrząsnęła środowiskiem futbolowym. Do mediów społecznościowych natychmiast zaczęły napływać kondolencje od klubów, zawodników i kibiców, którzy oddają hołd zawodnikowi, którego życie zakończyło się w tragicznych okolicznościach na piłkarskim boisku.

Pep Guardiola także zareagował na śmierć Jesúsa de Miguela oraz incydent, który doprowadził do zgonu 30-letniego napastnika CD Tenerife:

„Przede wszystkim składam najszczersze kondolencje rodzinie Jesúsa de Miguela, wszystkim w klubie CD Tenerife oraz całej hiszpańskiej społeczności piłkarskiej. To łamie serce. Prawdziwa tragedia” – powiedział Guardiola.

„Nie będziemy obwiniać bramkarza, Jesúsa Owono, ponieważ z pewnością nie miał on intencji, by komukolwiek wyrządzić krzywdę. To profesjonalista wykonujący swoją pracę i jestem pewien, że teraz bardzo cierpi. Musimy jednak wyciągnąć wnioski i uczyć zawodników, że futbol to nie kwestia życia i śmierci. Mowa tu o agresywnych zagraniach, jakie widywaliśmy w przeszłości – takich, za które w Realu Madryt oklaskiwano Sergio Ramosa czy Pepe – gdy obrońcy wchodzą w pojedynki, przekraczając wszelkie granice. Mecz piłkarski nie powinien być jak wojna. Futbol ma sprawiać radość, a nie służyć zadawaniu bólu czy narażaniu życia kolegi z boiska. To niezwykle smutne, że Miguel stracił życie w takich okolicznościach, a jego kariera dobiegła końca przez jedno nieszczęśliwe zdarzenie. Musimy chronić zawodników.”

„Dlatego, zwracając się do rodziny oraz całego klubu CD Tenerife – jesteśmy z Wami myślami. Spoczywaj w pokoju, Jesús”.

Brak postów do wyświetlenia