Norwegia w szoku. Haaland pozywa linie lotnicze

0
Gigantyczna afera w Norwegii! Haaland idzie do sądu.

Haaland pozywa narodowego przewoźnika. Poszło o jeden post w mediach społecznościowych.

Erling Haaland znalazł się w centrum nietypowej afery, która wywołała spore poruszenie w Norwegii. Gwiazdor reprezentacji kraju i jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy świata zdecydował się pozwać norweskie linie lotnicze Norwegian. Powód? Grafika opublikowana w mediach społecznościowych podczas mistrzostw świata.

Jeden obrazek, wielkie konsekwencje

Sprawa dotyczy wpisu zamieszczonego przez Norwegian w trakcie mundialu. Na grafice przedstawiono samolot z charakterystyczną fryzurą Haalanda, która przez lata była jednym z jego znaków rozpoznawczych. Całość opatrzono hasłem: „Nigdy nie wyglądaliśmy bardziej norwesko”.

W zamyśle miał to być żartobliwy wpis nawiązujący do sukcesów reprezentacji Norwegii oraz ogromnej popularności jej największej gwiazdy. Jednak sam piłkarz uznał, że granica została przekroczona.

Haaland idzie do sądu

Jak przekazał prawnik zawodnika Thomas Hagen, pozew dotyczy bezprawnego wykorzystania cech wizerunku Haalanda w działaniach marketingowych związanych z promocją sprzedaży biletów lotniczych podczas mistrzostw świata.

Choć szczegóły roszczeń nie zostały ujawnione, kluczowym elementem sporu jest wykorzystanie rozpoznawalnego wizerunku piłkarza bez jego zgody. Wizerunek sportowca, zwłaszcza tak wielkiej gwiazdy jak Haaland, stanowi dziś cenny element komercyjny, którego użycie często wymaga wcześniejszych ustaleń i odpowiednich umów.

Przeczytaj także – Trener odkrył karty. Oto co najbardziej blokuje Świątek

Norwegian nie kryje zaskoczenia

Pozew zaskoczył nie tylko kibiców, ale również same linie lotnicze. Firma usunęła już sporną grafikę ze swoich kanałów społecznościowych.

– To prawda, otrzymaliśmy pozew, którego podstaw nie rozumiemy. Podobnie jak niemal cała Norwegia, kibicowaliśmy reprezentacji i publikowaliśmy spontaniczne wpisy inspirowane wydarzeniami sportowymi oraz trendami w mediach społecznościowych – przekazał rzecznik Norwegian, Eivind Hammer Myhre.

Przedstawiciele przewoźnika podkreślają, że ich intencją było wsparcie narodowej drużyny, a nie komercyjne wykorzystywanie wizerunku piłkarza.

Przeczytaj także – Pominięty przez Urbana, wsparty przez Michniewicza. „Wróci do reprezentacji”

„Doping spotkał się z pozwem”

Jeszcze mocniej stanowisko firmy wybrzmiało w komentarzu dla norweskich mediów.

– Szkoda, że ten doping spotkał się z pozwem, ale liczymy na rozsądny dialog i możliwość dalszego wspólnego kibicowania naszym sportowym bohaterom – stwierdził rzecznik linii.

Sprawa trafiła już do sądu, a rozprawę zaplanowano w formule wideokonferencji. Jej wynik może okazać się ważnym precedensem dotyczącym granic wykorzystywania wizerunku znanych sportowców przez marki oraz firmy prowadzące działania marketingowe w mediach społecznościowych.

Gdzie leży granica?

Przypadek Haalanda pokazuje, że nawet pozornie niewinny internetowy żart może zakończyć się sądowym sporem. Dla jednych grafika była wyłącznie formą narodowego wsparcia dla piłkarskiej gwiazdy. Dla innych stanowiła element kampanii marketingowej wykorzystującej popularność zawodnika bez jego zgody.

Jedno jest pewne: sprawa odbiła się szerokim echem w Norwegii i ponownie przypomniała, jak wielką wartość biznesową mają dziś nazwisko, wizerunek i charakterystyczne cechy największych sportowych gwiazd.

Brak postów do wyświetlenia