
W niedzielę Arsenal miał „pomalować Londyn na czerwono-biało”, oficjalnie zdobywając tytuł mistrza Premier League. Jako zasłużeni mistrzowie ligi, Martin Ødegaard i ekipa Arsenalu zakończyli sezon zwycięstwem 1-2 nad Crystal Palace. Rywale z City, Tottenham, mieli zupełnie inną sytuację, która zakończyła się bez katastrofy, ale kibice Tottenhamu prawie nie mieli już żadnych paznokci.
West Ham wykonał zadanie, wygrywając 3-0 z Leeds, a po porażce Tottenhamu z Evertonem pozostali w Premier League, podczas gdy Roberto de Zerbi i Tottenham musieli przejść do strefy spadkowej.
PRZECZYTAJ: Bruno Fernandes wyprzedza Kevina de Bruyne i Thierry’ego Henry’ego, ustanawiając fantastyczny rekord Premier League!
Pełna energii kibiców u siebie podniosła Tottenham do przodu przeciwko Evertonowi, a David Moyes był na ławce, bardzo zmotywowany, by pomóc swojemu byłemu klubowi West Hamowi uniknąć spadku. Mecz nie dziwił nerwowością i niepokojem wśród kibiców gospodarzy.
Następnie Joao Palhinha podszedł do przodu dwie minuty przed przerwą, zdobywając wyzwalający wynik 1-0. W drugiej połowie jeden gol padł po drugim dla West Hamu, który prowadził sześć minut na torze. Tottenham miał lepszy bilans bramkowy i mógłby zremisować z Evertonem, ale gdyby pierwszy gol padł dla klubu z Liverpoolu, mecz byłby zupełnie inny.
Pierwsza bramka nigdy nie padła, Tottenham utrzymał miejsce w Premier League!
Czytaj dalej F7: Problemy z Pucharem Świata! Katastrofa, o której nikt nie mówi















