
We wtorek pierwszy gol padł dla Tottenhamu. Padł w pucharze i nie pomógł w porównaniu z trzema bramkami Liverpoolu. W Premier League piłka Roberto de Zerbi wciąż nie zdobyła gola po czterech meczach. W sobotę w końcu przyszła liczba goli w lidze, ale tutaj też nie pomogła klubowi. Porażka 3-2 z Aston Villą zesłała Spurs na ostatnie miejsce w tabeli Premier League. Teraz pojawiają się doniesienia o możliwym panikowym transferze.
Tak, Roberto de Zerbi potrzebuje czasu, ale po sprowadzeniu Sandro Tonali za 100 mln funtów, Mateusa Fernandesa za 85 mln oraz skrzydłowego Savio za dodatkowe 85 mln funtów, Omara Marmousha wypożyczonego z Manchesteru City w transakcji zawierającej obligację w wysokości 60 mln funtów, to skład, z którym niemal niemożliwe nie będzie zdobyć gola.
PRZECZYTAJ: Nastąpił wzrost powrotu Davida Møllera Wolfe’a!
Dominic Solanke nie zdobył bramki w swoich pierwszych pięciu meczach tego sezonu, a kryzys ofensywny pogłębia sytuacja wokół Richarlisona. Brazylijski napastnik został wykluczony z pierwszego składu po konfliktie z klubem o wyjście i nie wystąpił od porażki 0-3 z Brentford w dniu otwarcia.
Czytaj na Radiosporten: Kristoffer Ajer potwierdza swoją pozycję jako jeden z najbardziej solidnych środkowych obrońców w Premier League!
Więc co się dzieje?
Według Cronache di Spogliatoio, Mauri Icardi pojawił się jako krótkoterminowe rozwiązanie problemów ofensywnych Spurs. Argentyńczyk jest wolnym agentem po czterech latach w Galatasaray z 77 golami w 134 meczach. Więc wciąż jest ostry przed bramką przeciwnika, ale po podpisaniu Icardiego często pojawia się dawka dodatkowych sportowych wyzwań, które odbierają energię i uwagę.
Był to okres , sporten.com cotygodniowe relacje o Icardim i Narze. Duet był bardzo aktywny. Zwłaszcza ta druga, która łączyła intymne dzielenie się życiem rodzinnym i chwilami przy basenie w mediach społecznościowych z działalnością agenta dla jej męża.
Czytaj na F7: Zachęca Christiana Eriksena, by rzucił pracę
Więc jeśli Tottenham wpadnie w panikę podpisać Icardiego, będą musieli zmierzyć się z argentyńskim „zaoferowaniem” czegoś więcej niż tego, co dzieje się na boisku. Paczka prezentowa dla angielskich mediów. Może nie to, z czym musi się mierzyć menedżer Tottenhamu na dole tabeli.















