
Puchacz znów w kadrze i… znów w formie. Tym razem medialnej.
„Wujek z Ameryki”, „boomer”, „dziadek” – tak Tymoteusz Puchacz opisał Roberta Lewandowskiego w rozmowie z TVP Sport. I zrobił to w swoim stylu: bez filtra, bez kalkulacji, z pełną świadomością, że właśnie dlatego kibice albo go kochają, albo nazywają „pajacem”.
Puchacz wraca po 673 dniach. I od razu odpala fajerwerki
27‑latek ostatni raz zagrał w reprezentacji 18 listopada 2024 roku przeciwko Szkocji. Od tamtej pory – zero powołań, zero minut, zero kontaktu z kadrą. Teraz wraca i od razu trafia na Roberta Lewandowskiego, z którym kiedyś trzymał się niemal na każdym zgrupowaniu.
Puchacz nie ukrywa, że relacja z kapitanem jest bliska, ale jednocześnie… pełna żartów.
„Cały czas go stymulujemy, żeby za bardzo się nie zwujkował. Bo teraz nasz wujek z Ameryki gra na innym kontynencie, jest daleko od nas” – powiedział obrońca Sabah Baku.
Przeczytaj także – Flick zrobił z Barcelony walec. Lewandowski wciąż w liczbach bije większość
„Jest boomerem?” – „Trochę tak”
Dziennikarz TVP Sport, Robert Błoński, dopytał wprost: „Jest boomerem?”
Puchacz nie uciekł od odpowiedzi.
„Trochę tak, ale mógłby być dużo bardziej. Ekipa się przefiltrowała, jest wielu młodych. Robert siedzi przy stoliku z chłopakami młodszymi o kilkanaście lat i musiał się dostosować. Inaczej dziadek musiałby iść na górę spać.”
To jeden z tych cytatów, które natychmiast stają się viralem. Puchacz tłumaczy jednak, że Lewandowski jest otwarty, kontaktowy, ogarnia masę rzeczy – ale czasem młodzi łapią się za głowę, gdy kapitan nie zna jakiegoś mema czy trendu.
Przeczytaj także – Szwedzki selekcjoner bije na alarm przed starciem z Polską
„Pajac”, „Stańczyk”, „wyrazisty”. Puchacz o sobie bez kompleksów
Piłkarz Sabah Baku został zapytany, czy po latach krytyki wreszcie czuje się lubiany przez kibiców. Odpowiedź była szczera i bez owijania:
„Już byłem bardzo lubiany i bardzo nielubiany. Trzymam balans, nie odlecę. Czasem miałem wrażenie, że ludzie czekają na moje potknięcia, bo jestem jaki jestem. Wyrazisty.”
Dodał też, że określenia „pajac” czy „Stańczyk” mu nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie – są częścią jego historii.
Powrót z charakterem. I z potencjałem na hit medialny
Puchacz wraca do kadry nie tylko jako piłkarz, który ma coś do udowodnienia, ale też jako postać, która wnosi energię, luz i autentyczność. W czasach, gdy piłkarze często mówią jak z podręcznika PR, on nadal jest sobą.
A jego słowa o Lewandowskim? To idealny przykład, dlaczego kibice – nawet jeśli czasem się irytują – nie mogą przejść obok Puchacza obojętnie.
🇵🇱 Tymoteusz Puchacz nie zamierza zmieniać swojego charakteru. 😅
🗣️ „Ciągle jestem głośny, bez przerwy mówię — to silniejsze ode mnie”.
⚽ Jego największym niespełnionym marzeniem pozostaje gra w Premier League. pic.twitter.com/EXUFQr11T8
— Newsy.Sportu (@Newsy_Sportu) September 23, 2026












