
– Piszą dalej. Norweska efektywność dała Holendrom brutalne wejście do Ligi Mistrzów
NEC Nijmegen otrzymało brutalne wprowadzenie do tego, czym jest Liga Mistrzów. Na własnym boisku drużyna Dicka Schreudera otrzymała lekcję efektywności od Bodø/Glimt, które wygrało 3–1. Według holenderskiej ekspertki piłkarskiej Hedwiges Maduro, była to kompletna taktyczna lekcja ze strony drużyny Kjetila Knutsena.
Przeczytaj: Nowe drzwi otwierają się dla Alexandra Sørlotha
„To była lekcja, jak walczyć z NEC,” powiedział Maduro po walce.
Był pod dużym wrażeniem planu gry Bodø/Glimt:
„NEC będzie wywierać dużą presję, grać jeden na jednego i reżyserować. Bodø/Glimt grali długo i bronili nisko. W związku z tym NEC nigdy nie zaangażowało się w własną grę. Mieli dużo piłki, ale musieli być bardzo ostrożni. Za każdym razem, gdy tracili piłkę, Bodø/Glimt potrafili kontratakować. Właściwie każdy klub Eredivisie powinien oglądać ten mecz – to być może antidotum na NEC.
Atmosfera wśród norweskich zawodników była naturalnie dobra!
„Otoczony na trybunach”
Tijmen van Wissing zauważył, że bezsilność NEC na boisku przeniosła się na publiczność:
„Myślałem, że na stadionie jest trochę spokojnie. NEC grało powoli i choć próbowało grać po swojemu, wydawało się, że nie potrafi zrobić nic innego.
Danny Koevermans zgodził się, że Bodø/Glimt były dobre, ale podkreślił, że NEC wciąż się trzyma:
„Bodø/Glimt to po prostu dobry uczestnik Ligi Mistrzów. Szkoda, ale NEC wciąż jest w grze. Próbowali grać własną grą i myślę, że pokazali się w dobrym sensie.
Rozwiązanie: Tadic i posiadanie piłki
Jeśli więcej klubów Eredivisie pójdzie śladem Bodø/Glimt, czeka go ciężka praca na Schreudera i sztab. Maduro uważa, że NEC już podjęło działania, podpisując kontrakt z Dušanem Tadićem:
„To zawodnik, który jest bardzo dobry między liniami – inny typ. Dodatkowo muszą nauczyć się dłużej trzymać piłkę.
Jednak nie sądzi, by wiele holenderskich drużyn dostosowało się do NEC:
„W Holandii nie adaptujemy się tak szybko. Zwłaszcza jeśli oznacza to grę na długich dystansach – to brzmi nieprzyzwoicie w Holandii. Ale właśnie to jest lekarstwo.
Chery: „Musimy w to wierzyć i dawać z siebie wszystko”
Tjaronn Chery był rozczarowany po meczu, ale nadzieja wciąż żyje:
„Trochę niezręcznie teraz. Na szczęście trafiliśmy do gola, ale szkoda, że ostatni strzał głową Kersów wpadł w poprzeczkę. W przeciwnym razie wyglądałoby to lepiej. Teraz musimy dać z siebie wszystko.
Według Chery, Bodø/Glimt były śmiertelnie skuteczne:
„Są śmiertelnie niebezpieczne. Niewiele się wydarzyło – dobrze się bronili i kontratakowali bezpośrednio. Jeden błąd to jeden gol przeciwko niemu. Tak to wygląda w tym turnieju.
Przyznaje, że w powrocie będzie ciężko:
„Wiemy, że będzie ciężko. Wszystkie drużyny, które tam chodzą, mają problemy. To będzie duże zadanie, ale musimy w nie wierzyć i dać z siebie wszystko.
Crettaz: „Małe błędy stają się wielkie w Lidze Mistrzów”
Bramkarz Gonzalo Crettaz podkreślił, że NEC musi szybko się uczyć:
„Dla wielu z nas był to pierwszy mecz Ligi Mistrzów. Widzieliśmy, że to jest najwyższy poziom. Małe błędy tutaj stają się dużymi. Musimy się szybko uczyć – mamy mało czasu.
Dostrzegł też wyraźną różnicę w doświadczeniu:
„Mają więcej doświadczenia – widzieliśmy to.
Superagent Jorge Mendes nie czeka na niepewny Manchester United












