
Kowalczyk‑Tekieli podjęła decyzję, która zmienia codzienność jej syna. „Trudniej, ale warto” – mówi legenda sportu.
Justyna Kowalczyk‑Tekieli od miesięcy pokazuje, że jej deklaracja złożona po śmierci męża nie była pustymi słowami. Obiecała wychować syna Hugo tak, jak żył Kacper Tekieli – pełnią, odwagą, zachwytem nad każdą minutą. I właśnie ujawniła decyzję, którą podjęła rok temu, a która całkowicie zmieniła sposób, w jaki jej dziecko poznaje świat.
Rok bez ekranów. Radykalny krok w wychowaniu Hugo
W poniedziałkowe popołudnie była mistrzyni olimpijska poinformowała, że jej syn od roku nie ma kontaktu z żadnymi ekranami. Zero bajek, zero telefonów, zero tabletów.
„Dokładnie od roku mój Synek nie ma kontaktu z żadnymi ekranami” – napisała, dodając żartobliwie, że wyjątek pojawia się tylko wtedy, gdy Hugo pomaga jej nosić torbę z laptopem.
Decyzja jest konsekwencją jej wcześniejszej obietnicy: żyć tak, jak nauczył ich Kacper – intensywnie, świadomie, blisko natury. Zamiast ekranów są więc góry, wyprawy, plecaki, szlaki i wspólne zdobywanie kolejnych szczytów.
Mały zdobywca. Hugo rośnie w rytmie gór
Kowalczyk‑Tekieli regularnie pokazuje kadry ze wspólnych wypraw. Hugo, choć jeszcze bardzo mały, już uczestniczy w wędrówkach po Tatrach. Dwa tygodnie temu sportsmenka opublikowała film z ich kolejnej górskiej przygody – chłopiec maszerował pewnie, a ona z dumą pisała, że chce zaszczepić w nim tę samą miłość do gór, którą dzieliła z mężem.
Przeczytaj także – Nie tylko Lewandowski. Inny Polak regularnie trafia za oceanem
Wciąż imponuje formą. Sportowa legenda nie zwalnia
Choć Justyna zakończyła profesjonalną karierę, nadal pozostaje aktywna. Startuje w zawodach amatorskich, a jej wyniki wciąż robią wrażenie. W tym roku wygrała XIII Bieg Podhalański, pokonując 30 km i wbiegając na metę jako pierwsza.
To dowód, że jej życie – mimo tragedii – nadal jest pełne ruchu, pasji i konsekwencji. A Hugo dorasta w świecie, w którym najważniejsze są doświadczenia, nie ekrany.
Przeczytaj także – Flick wyjaśnił decyzję ws. Szczęsnego. Po meczu wszystko stało się jasne
Dlaczego ta decyzja jest tak głośna?
Bo w czasach, gdy dzieci często spędzają przed ekranami po kilka godzin dziennie, Kowalczyk‑Tekieli wybrała drogę trudniejszą, ale – jak sama podkreśla – wartościową. Jej wybór wywołał dyskusję o tym, jak wygląda współczesne dzieciństwo i czy powrót do prostych bodźców może być dla najmłodszych lepszy niż cyfrowa codzienność.












