
Manchester United przeniósł się do niebieskiej części Liverpoolu. Niedzielny mecz był tym, który United potrzebowali do wygrania, po porażce z Hull City w pierwszym meczu sezonu i trzech punktach z dwóch spotkań. Sam David Moyes powiedział światu, jak bardzo jest rozczarowany aktywnością na rynku transferowym w ostatnich dniach, gdzie ma teraz tylko jednego czystego napastnika w składzie. Ale co to za różnica, skoro Moyes dostał prawego obrońcę, który robi to samo.
Po mocnym remisie na wyjeździe z Bournemouth, a następnie mocnym zwycięstwie u siebie z Crystal Palace, Everton miał cztery punkty z możliwych sześciu punktów przed niedzielnym meczem z United. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym, ale druga nie minęła wiele minut, gdy Bryan Mbeumo zawęził piłkę, mijając kilku obrońców Evertonu.
PRZECZYTAJ: Niesamowity Loris Karius pokazuje Harry’emu Kane’owi – i kibicom Liverpoolu – swoją klasę!
Przewaga utrzymała się w ostatnich dziesięciu minutach meczu, a kibice United przygotowywali się do świętowania trzech punktów.
Nigdy nie lekceważ Evertonu u siebie, gdy trenerem jest David Moyes. Tyrique George mocnym strzałem uderzył przy bliższym słupku, podwyższając wynik na 1-1.
Teraz to kibice Evertonu dostrzegli szansę na zwycięstwo. Aż Luke Shaw dośrodkował na głowę Benjamina Sesko, który strzelił głową 1-2.
Czytaj na angielskich klubach: angielski klub połączył kontrakt z legendą napastnika Jamie Vardym!
Gotowe? Nie! W doliczonym czasie gry Ainsley Maitland-Niles trafił z dystansu, podwyższając wynik na 2-2. Obrońca został sprowadzony po zakończeniu okna transferowego i rozegrał swoje pierwsze minuty w Evertonie w niedzielę. Dzięki temu golowi Everton uratował jeden punkt i wciąż jest niepokonany po trzech meczach.















